Uwaga

Nie wybrano kategorii lub kategoria nie zawiera żadnej zawartości

Jest porozumienie z lekarzami. Oddział ginekologiczno- położniczy zostaje w SP ZOZ w Turku

Powiat Turecki

Wszelkie krążące w opinii społecznej informacje na temat zamknięcia oddziału ginekologiczno – położniczego turkowskiego szpitala zostały zweryfikowane podczas środowego posiedzenia rady powiatu. Punkt dotyczący ewentualnego zawieszenia niniejszego oddziału SP ZOZ w Turku ostatecznie zdjęto z porządku obrad. Podczas spotkania wywiązała się natomiast długa dyskusja w kwestii zarówno jego tymczasowego zamknięcia, jak i bieżącej sytuacji lecznicy, w tym kondycji finansowej placówki.

Co dalej z finansami SP ZOZ

W spotkaniu wzięli udział nie tylko członkowie Rady Społecznej w osobach wójtów i przedstawicieli powiatu tureckiego, ale również pracownicy szpitala różnych szczebli w tym dyrektorzy, lekarze czy pielęgniarki.

O bieżącą sytuację ekonomiczną SP ZOZ w Turku pytał wójt gminy Przykona, Mirosław Broniszewski.

- Mamy kilka milionów złotych spłaty na rzecz powiatu tureckiego, co niebawem powinno nastąpić. Jak się to ma w tym budżecie tegorocznym i czy nie ma zagrożenia, że strata będzie jeszcze wyższa? Słyszymy, że mają być obligację na pokrycie zobowiązań w kwocie 3,5 mln zł. Czy te decyzje już zapadły? Jak to ma wyglądać w roku następnym. Co dalej choćby ze zobowiązaniami wymagalnymi?- pytał wójt Broniszewski.

Jak powiedział starosta Dariusz Kałużny budżet powiatu jest bezpieczny, jednak wszyscy czekają na rozpoczęcie programu naprawczego oraz decyzji podjętych przez nowy rząd w kwestii służby zdrowia.

-Wcześniejsze kadencje też pożyczały i umarzały te pożyczki. Ne chcieliśmy umorzyć, bo nawet jeśli miałoby dojść do oddłużenia powiat byłby na straconej pozycji. Dlatego będziemy dyskutować o przesunięciu terminu spłaty - mówił starosta Dariusz Kałużny.

Dyrektor szpitala Krzysztof Sobczak wyjaśnił, że zarząd powiatu jeszcze w tym tygodniu rozpatrzy wniosek dotyczący przesunięcia terminu spłaty pożyczek do końca 2024 roku.

- Jeśli chodzi o kwestie podziału zobowiązań na koniec roku w związku z pożyczką, którą szpital otrzymał od powiatu w wysokości czterech milionów złotych, to zobowiązanie istotnie spadnie. Ta pożyczka przeznaczona została na spłatę zobowiązań wymagalnych. Kwota wiec będzie niższa na koniec grudnia od stanu który był choćby w listopadzie, kiedy to było pięć milionów złotych - wskazał Krzysztof Sobczak.

Plan na kolejne miesiące zakłada, że na początku przyszłego roku NFZ będzie płacić szpitalom według stawek obowiązujących w drugim półroczu 2023 roku. Oznacza to około milion złotych większe przychody dla SP ZOZ w Turku. Dyrektor Sobczak wspomniał, że w planach uwzględniono pokrycie wydatków związanych ze wzrostem wynagrodzeń od 1 lipca.

- Sami czekamy, na działania podejmowane przez nową ekipę rządową. Najistotniejsze jest, by zbilansować wycenę procedur – mówił Krzysztof Sobczak, podkreślając, że jeżeli przychody nie będą się bilansować z kosztami sytuacja będzie gorsza.

- Trzeba odpowiedzieć na pytanie - czy szpital to instytucja mająca leczyć pacjentów czy ma służyć wypłacaniu wynagrodzeń? Jeśli ma leczyć pacjentów, to musi stworzyć warunki, które pozwolą realizować opiekę nad pacjentami - dodał dyrektor SP ZOZ w Turku.

Wciąż nie wiadomo niestety jaki będzie poziom finansowania z NFZ w przyszłym roku. To wszystko wyjaśni się po przyjęciu budżetu kraju i przedstawieniu przez minister zdrowia swojej wizji. Pewne jest jedno - jeśli nie będzie bilansu, to czeka wszystkich tylko przedłużanie istniejących problemów w czasie.

Blisko 91 proc. wydatków szpitala to wypłata wynagrodzeń, pozostałe 9 proc. wystarczyć musi chociażby na niezbędne zakupy. Gdyby nie samorząd powiatu tureckiego i państwa pomoc w wielu przypadkach, to szpital dawno by nie funkcjonował. W tej kadencji pozyskano ponad 20 mln zł na SP ZOZ w Turku. Pozyskano nowoczesny sprzęt. Pojawia się perspektywa jego rozbudowy. Cały czas czekamy na środki zewnętrzne, żeby móc dalej działać - mówił starosta powiatu tureckiego.

Ginekologia i położnictwo zostają w szpitalu

Najbardziej kontrowersyjnym punktem, jaki znalazł się w porządku obrad był ten dotyczący zaprzestania działalności przez oddział ginekologiczno-położniczy i ewentualne przekształcenia go w oddział kardiologiczny, który jest bardziej dochodowy. Należy nadmienić, że w remont oddziału zainwestowano w ostatnim czasie 12 mln zł pochodzących ze środków zewnętrznych, zebrani zastanawiali się zatem, czy likwidacja nie wiązałaby się z koniecznością zwrotu tych środków. Jak wyjaśnił Krzysztof Sobczak, nie prowadzono rozmów na temat likwidacji czy przekształcenia położnictwa.

- Na pewno gdyby doszło do takiej sytuacji, że byśmy byli zmuszeni do zamknięcia działalności, wykorzystalibyśmy tę powierzchnie do innych celów. Inwestycja prowadzona była w taki sposób, by od strony sprzętowej i wyposażenia można było wykorzystywać wszystko w wielu obszarach, jeśli chodzi o świadczenie usług zdrowotnych - wyjaśniał Krzysztof Sobczak.

Dlaczego zatem punkt dotyczący likwidacji oddziału znalazł się w porządku obrad? Otóż jak poinformował dyrektor SP ZOZ Turek, zespół lekarski nie chciał przyjął zaproponowanych warunków pracy i wynagrodzeń. Po rozmowie z kierownikiem oddziału udało się dojść do porozumienia i stąd wniosek o wycofanie tego punktu.

- Trudno prowadzić oddział, kiedy nie ma kadry lekarskiej a na tamtą chwile wszystko wskazywało na to że tej kadry nie będziemy mieć - wyjaśnił dyrektor szpitala.

Informacja o likwidacji oddziału, która pojawiła się w opinii publicznej była - zdaniem radnej i lekarki Krystyny Szkudlarek-Graczyk, podyktowana obawą o miejsca pracy, co jest zupełnie zrozumiałe.

-Dzisiaj naprawdę trudno sobie wyobrazić, że byłaby podjęta decyzja o likwidację czegoś, o co z taką siłą i troską walczyliście. Spójrzcie ile tam pieniędzy poszło na doposażenie. I nagle dowiadujemy się że ma zostać zaprzestane funkcjonowanie oddziału, powołując się na to że rada społeczna ma prawo podjąć taką decyzję. To urąga sprawie. Chcielibyśmy usłyszeć, co na tym oddziale miałoby się pojawić? Czy brak oddziału w strukturze organizacyjnej oznacza jakieś problemy? Wycofanie tego wniosku załatwia sprawę niejako, ale na kilka miesięcy. Czy w każdym następnym kontraktowaniu będziemy się spotykać z podobnym problemem? Że będziemy stawiać albo personel pod ścianą albo personel was? Czy jesteśmy w stanie wypracować coś skutecznego? Myślę też, że nie ma chemii między kierownikiem a personelem. Widzę kwestie szukania rozwiązań, które będą likwidować skutki. Nie może być sytuacji, że nagle się dowiadujemy, że jest likwidacja, zaprzestanie działalności, później, że nie. Mówię o systemowych rozwiązaniach. Przy bazie jaka mamy na prawie wszystkich oddziałach zazdrości nam wiele powiatów. Wyposażenie jest znakomite. Będziemy mieli piękny szpital ale nie będzie miał kto leczyć - zauważył Mirosław Broniszewski.

Głos zabrał także wicestarosta Władysław Karski.

- Tu kłócą się dwie rzeczy w tym my jako powiat. Jest kwestia jedna. Obarcza się samorządy za błędy poszczególnych ekip rządzących. Każda rada, która była starała się pomóc szpitalowi. Ale to jest też kosztem w innych dziedzinach. Maleje rentowność świadczeń i rosnąca presja kadry. Dopóki będzie taki system płacowy jaki jest, niejasności z NFZ i ministerstwa to wszyscy sobie nie poradzimy z tym. W tamtym roku braliśmy z własnych pieniędzy, dzisiaj zadłużamy powiat, żeby pomóc szpitalowi i to jest nasza dobra wola. Szpital wygląda ładnie ale boimy się jednej rzeczy. Tamta ekipa rządząca nie poradziła sobie, żywimy nadzieję że ta poradzi sobie z tym. Ratowanie szpitala poprzez zamknięcie oddziału to fatalna sytuacja i to jest błąd. Jeśli zamkniemy nigdy nie odbudujemy. I to jest błąd. Jeżeli my wychodzimy z pomocną ręką, żeby szpital utrzymać to załogę też proszę żeby nie wychodzić z tymi żądaniami płacowymi, bo my naprawdę nie damy rady. Mało tego - za chwilę nikt nie będzie chciał tym starostą być. Zazdrościmy kolegom którzy nie mają szpitali powiatowych. Jest zrozumienie tej sytuacji i przychylność ale proszę byśmy jednym głosem mówili- mówił Władysław Karski.

Odnośnie funkcjonowania oddziału ginekologiczno-położniczego wypowiedział się Mikis Eustathiou - pediatra, neonatolog z Turku. Wskazał on, że przed cuvidem w naszym szpitalu rodziło się ponad 600 dzieci. Jesienią 2020 roku przekształcono ten pion w oddział covidowy, a następnie rozpoczął się remont. W roku 2024 trzeba zdaniem Mikisa Eustathiou zacząć od zera.

- Zamknął się szpital w Poddębicach, więc pacjentki z Uniejowa i gminy rodzą u nas. Rodzą zza Koła, z Kłodawy, Konina, bo u nas warunki pobytowe są najlepsze w okolicy i nasze umiejętności też nie odbiegają od innych szpitali, a wielokrotnie przewyższają. Jeśli chodzi o lekarzy ze specjalizacjami nasz szpital jest ewenementem, bo jest ich aż dwóch. Nasza rola polega na tym, by nie zamykać, by wypromować go w taki sposób, żeby pacjentki wróciły do nas i rodziły u nas - mówił dr Eustathiou, zaznaczając, że nie chodzi tylko o to, że lekarze chcą większych pieniędzy, bo stawki, za jakie pracują są najniższe w całej Wielkopolsce.

- Pracujemy na stawkach jakie były, myślę że w pewnym sensie sprzeczka była spowodowała niezrozumieniem. Po krótkiej rozmowie przyjęliśmy propozycję dyrektora i na ten moment chciałbym temat zakończyć - dodał kierownik oddziału noworodkowego Marek Bakalarz.

Nowe możliwości

Przed szpitalem stoi wiele możliwości - padła propozycja stworzenia oddziału kardiologii i rehabilitacji kardiologicznej. Jest też możliwość rozwinięcia bazy stworzenia poradni endokrynologicznej i onkologicznej. Z dwoma ostatnimi wystąpiono z wnioskiem do NFZ. Umowa z zespołem z oddziału ginekologiczno-położniczego też została już podpisana, więc zamknięcia oddziału także nie będzie. Jak wyjaśniał dyrektor ds medycznych Cezary Chmielecki, jest plan wprowadzenia oszczędności takich, aby koszty funkcjonowania placówki były racjonalne.

Mimo trudnej dyskusji, ogromem decyzji, które w sprawie szpitala trzeba podjąć spotkanie zakończone było w życzliwej atmosferze. Starosta Kałużny złożył obecnym na spotkaniu życzenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego Roku.

Hej w dzień narodzenia! Magiczny spektakl na sceni...
Kawęczyn: Czas spełniania marzeń. OSP Głuchów w Kr...

Podobne wpisy

 

Komentarze 1

Gość - MMM w piątek, 22 grudnia 2023 12:51

Na przykładzie szpitala w Turku widać co zgotowała nam rządząca przez 8 lat ekipa nieudaczników. Po mistrzowsku potrafili jedno - rozkradać kraj i napychać konta członkom pisowskiej "mafii" Kpiną było powołanie Sobczaka, absolwenta UJ-Uniwersytetu Jarocińskiego na dyr. szpitala. Pamiętamy co kumple Kałużny i Sobczak zrobili z wizytówką Turku "Turem" Turek.

Na przykładzie szpitala w Turku widać co zgotowała nam rządząca przez 8 lat ekipa nieudaczników. Po mistrzowsku potrafili jedno - rozkradać kraj i napychać konta członkom pisowskiej "mafii" Kpiną było powołanie Sobczaka, absolwenta UJ-Uniwersytetu Jarocińskiego na dyr. szpitala. Pamiętamy co kumple Kałużny i Sobczak zrobili z wizytówką Turku "Turem" Turek.
Gość
wtorek, 16 kwietnia 2024

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Kwiatowa 24, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.