Anna Majda: Nie jestem oderwana od rzeczywistości, chcę być społecznym posłem i realnie zmieniać kraj

Anna Majda

Anna Majda znów zaskakuje, nie tylko tym, że z drugiego miejsca listy PSL ubiega się o mandat poselski. To postać aktywna i zaangażowana w wiele spraw. Bez blichtru i blasku fleszy od ośmiu lat funduje stypendia uczniom z powiatu tureckiego, bo warto wspierać pasje. Pomaga dzieciom na Zanzibarze – bo wakacje nie powinny być samolubne. Wierzy w zdrowy rozsądek i pracę dla dobra innych ponad podziałami. Chce doświadczenie radnej sejmiku oraz zawód lekarza- ortopedy wykorzystać pracując w sejmie jako poseł społeczny. Czym Anna Majda przekona wyborców i dlaczego głos oddany właśnie na nią na pewno nie będzie zmarnowany opowiada podczas naszej kolejnej rozmowy.

Gratuluję wyniku do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Miała Pani więcej głosów, niż konkurent z partii rządzącej (10 500 głosów Anna Majda -PSL, 10 034 Krzysztof Sobczak –Pis przyp. red.), ale to nie Pani otrzymała mandat. Zabolało?

Słowo zabolało nie do końca pasuje do moich ówczesnych odczuć. Było mi najzwyczajniej smutno, że z tak ogromnym poparciem mieszkańców okręgu i znaczną poprawą wyniku z 2014 roku nie zostałam radną. Sumaryczna ilość głosów w okręgu jest zbliżona z moim konkurentem jednak dokonując głębszej analizy wyniku w kontekście tylko naszego powiatu to 9209 głosów na mnie, a na mojego konkurenta 3930. Taka liczba oddanych na mnie głosów jest dowodem na to, że 4 lata spędzone w samorządzie wojewódzkim były ocenione pozytywnie, szczególnie przez mieszkańców powiatu tureckiego. To bardzo miłe. Za wszystkie głosy bardzo dziękuję.

W rozmowie z naszym portalem, jesienią 2018 tuż przez wyborami samorządowymi odnosząc się do udziału w życiu politycznym mówiła Pani o misji, pracy ponad podziałami oraz tym, że Sejm to już duża polityka. Trudno się z nią rozstać?

Od tego czasu mój pogląd na politykę się nie zmienił. Zdaję sobie sprawę, że trochę ocieram się o naiwność myśląc, że praca ponad podziałami jest możliwa, ale w wielu istotnych tematach to konieczność. Nie obawiam się rozmawiać z ludźmi o innych poglądach politycznych o sprawach ważnych. Myślę, że ostatecznie zawsze powinien zwyciężyć zdrowy rozsądek i dobro wspólne, a nie dobro tylko jednostek. Jestem przekonana, że w najbliższym czasie czeka nas naprawa systemu opieki zdrowotnej. Prawdziwa reforma musi odbyć się właśnie ponad podziałami. W mojej opinii to najważniejszy i najtrudniejszy temat do rozmowy. Powinien być priorytetem dla nas wszystkich.

Moja pierwsza myśl po wyborach była taka, żeby zrobić sobie dłuższą przerwę od polityki. Mam zawód, w którym się spełniam i życie prywatne poza pracą. Dla mnie polityka to nie sposób na zarabianie pieniędzy, czy podwyższenie statusu społecznego. Moja droga w polityce nie jest klasyczna. Nie należę do partii. Zaproszono mnie do współpracy i podjęłam wtedy wyzwanie, ku zdziwieniu wielu osób. Nikt nie traktował wtedy mojej kandydatury poważnie. Moim celem zawodowym i politycznym jest praca dla ludzi. Myślę, że polityka tak naprawdę towarzyszy mi od dawna. W mojej pracy wiele razy odczułam na własnej skórze, jak wiele zależy od decyzji poszczególnych ludzi i instytucji zależnych politycznie. Poza specjalizacją ukończyłam studia z prawa medycznego i zarządzania w ochronie zdrowia. Nie robiłam tego w jakimś konkretnym celu, ale dla poszerzenia swojej wiedzy około medycznej. Ciągle w głowie mam przekonanie, że mądre reformy poprawią nasz system. Bardzo bym tego chciała.

Czy podjęcie decyzji o ubieganiu się o mandat poselski to była trudna decyzja?

To była bardzo trudna decyzja. Życie polityczne to nie jest moje naturalne środowisko. Prywatnie otaczam się ludźmi, do których mam zaufanie. W świecie polityki trzeba być bardzo ostrożnym i uważać na fałszywych przyjaciół. Tylko w ciągu ostatnich kilkudziesięciu dni doświadczyłam wielu interesownych zachowań od różnych osób. Przeprowadziłam wiele rozmów na temat mojego startu w wyborach parlamentarnych. Od początku przeciwna była rodzina i moi najbliżsi. A wielu ludzi, szczególnie ze świata polityki nie brało pod uwagę negatywnej odpowiedzi. Mój wynik z wyborów samorządowych był dla niektórych oczywistym biletem do tego, aby podjąć wyzwanie. Odbyłam istotną rozmowę z Krzysztofem Grabowskim, wicemarszałkiem województwa Wielkopolskiego. Były to decydujące rozmowy. Dużym wsparciem są dla mnie koledzy z PSL. Uzyskałam od nich akceptację i zaufanie. Nie wolno w mojej ocenie tego lekceważyć.

Jest Pani aktywną kobietą. Znajomi i osoby z bliskiego Pani otoczenia mówią, cytuję: „Kobieta z zasadami, ale bardzo dynamiczna”, „Anka ma wiele pomysłów, które dotyczą poprawy życia innym”, „Mimo absorbującego zawodu znajduje czas na pomaganie. Interesuje się sprawami bieżącymi w kraju i na świecie”, „Głośno wyraża niepopularne opinie” i najlepsze „Zna wyniki ostatniego Wimbledonu oraz skład Rady Powiatu Tureckiego, choć ani z jadnym, ani z drugim nie ma nic wspólnego”. Zgadza się?

Ciekawe te stwierdzenia. Zgadza się, mam swój własny dekalog, według którego postępuję. Nie lubię siedzieć w miejscu. Nie wyobrażam sobie jechać na urlop i leżeć tydzień na plaży. Dla mnie to strata czasu. Człowiek to jednostka niedoskonała, dlatego każdego dnia trzeba pracować nad tym, by być lepszym. Niestety nie zawsze się to udaje. To prawda, pomysłów mam dużo. Bardzo często można pomóc innym w bardzo prosty sposób. Coś, co dla nas jest tylko małym działaniem, dla innych może znaczyć o wiele więcej. Myślę, że najważniejsza jest empatia. W moim zawodzie pomaganie jest wpisane w codzienność. Nie zawsze jestem z siebie zadowolona. Pracując na wielu polach ochrony zdrowia trzeba czasami trudnych decyzji, aby poświęcając się pacjentom nie zapomnieć o sobie i bliskich.

Od kiedy tylko pamiętam interesowałam się wszystkim, co działo się w kraju i na świecie. W dzieciństwie słuchałam radia – Programu Trzeciego, czytałam tygodniki społeczno-polityczne. Tak na prawdę robiłam to, co mój starszy brat. Moje ulubione przedmioty w szkole to WOS i historia. Miałam w tej materii osiągnięcia konkursowe. Te pasje trwają do dziś. Prawda jest, że jeśli się z kimś nie zgadzam to mówię o tym wprost, nawet jeśli mogę tym samym narazić się na izolację. Uważam jednak, że warto być szczerym. Prędzej, czy później to się opłaca.

Tak lubię ciekawostki, również takie niszowe, bo lubię wiedzieć - po prostu. Czasem jest to wiedza kompletnie nieużyteczna. W tenisa czasem gram, mam swoich faworytów i do statystyk dodałabym jeszcze inne wyniki Wielkiego Szlema. Moja ciekawość odzwierciedla się w tym, że lubię poznawać ludzi, miejsca, lokalne zwyczaje. Właśnie taka wiedza daje według mnie bazę do otwartości na nowych ludzi, na nowe kultury.

Ostatnie lata w Polsce, to czas nowych definicji na wiele spraw. Jedne można poddać głębokiemu liftingowi, ale niektórych jednak nie da się zmienić, można je tylko wyrażać w inny sposób. Dla przykładu – czym dzisiaj jest patriotyzm?

Patriotyzm wiele ma twarzy. Idealnie by było, aby wszystkie były prawdziwe i szczere. Moim zdaniem wiele jest patriotyzmu na pokaz. Ludzie jednego dnia wspólnie chodzą na uroczystości patriotyczne, by następnego dnia obrażać siebie nawzajem. Patriotyzm powinien być już w domu, szkole i pracy. Strojem oraz stosunkiem do drugiego człowieka w życiu codziennym pokazujemy szacunek do miejsca, w którym mieszkamy i żyjemy. Patriotyzm to praca na rzecz dobra wspólnego, dla naszej Ojczyzny. Moim zdaniem wiele jest pozowania na patriotę, a mało realnego patriotyzmu. Ważne dla naszej historii daty powinniśmy celebrować ponad podziałami, a na co dzień po prostu o nich pamiętać.

PSL, z którym zaprzyjaźniła się Pani kilka lat temu to dziś inna frakcja. Media mówią nawet „tęczowi ludowcy”. Czy różnorodność koalicyjna- wcześniej z PO, dzisiaj z Kukizem, a kiedyś z SLD nie przeszkadza? Faktycznie jest tęczowo, ale jednocześnie daleko od tej tęczy symbolizującej środowisko LGBT. Kosiniak jeszcze czymś zaskoczy?

Obecnie PSL to już inna partia niż kilka lat temu. Obecnie przechodzi wewnętrzną przemianę. Następuje wymiana pokoleniowa działaczy. Jak widać są jeszcze młodzi, którym się chce podejmować wyzwania w walce o lepszą Polskę. PSL to partia, która nie chce brać udziału w wojnie polsko-polskiej. Władysław Kosiniak – Kamysz jak mantrę powtarza, że idee są ważne, że trzeba w nie wierzyć i o nich mówić. Historia naszego kraju pokazuje, że wiele razy wiara w lepsze jutro i podejmowana heroiczna walka przyniosły plony dopiero kolejnym pokoleniom. Ktoś jednak to dobre ziarno musi zasiać. Przekonuje mnie program społeczny promowany przez PSL. Jak zawsze na pierwszym miejscu jest w nim człowiek.

Kandydując do Sejmu lokalnie rywalizuje Pani z innymi osobami, niż dotychczas, z doświadczonymi w polityce sejmowej, jak, np. Tomasz Nowak, Ryszard Bartosik czy Paulina Hening- Kloska czy też samorządowej, jak np. Grzegorz Ciesielski. To mobilizuje?

Doceniam i podziwiam prace tych wszystkich osób. Nie ze wszystkimi ideowo czy światopoglądowo się zgadzam, ale mam też swoje doświadczenia samorządowe i zawodowe. Każde z nich cechuje przede wszystkim praca dla ludzi. Kandydatura do sejmu tego celu nie zmieniła. Mam dość znaczną wiedzę o potrzebach i bolączkach mieszkańców naszego subregionu. Pracując zawodowo mam do czynienia z tymi najzamożniejszymi i najuboższymi. Jako mieszkaniec tego rejonu wiem, co należy naprawić i jak to zrobić. Mobilizuje mnie cel realnych i konsekwentnych działań na rzecz powiatu i całego regionu. Nie boje się nowych wyzwań i ciężkiej pracy, chciałabym, aby moja wiedza i dotychczasowe doświadczenia mogły być wykorzystane do poprawy życia w tym regionie. Jeśli uzyskam poparcie i zdobędę mandat poselski, funkcję tę będę piastować społecznie, a nie zawodowo. Mam jeden zawód, na który od dzieciństwa ciężko pracowałam.

Jaka będzie to kampania? Lokalnie były już śniadania na lokalnych targach, konferencje prasowe w polach, pod wiatrakami, biura letnie. Czy to są działania przekonywujące? Czym jeszcze można zaskoczyć wyborcę- pozytywnie i skutecznie?

W moim przekonaniu najlepsza kampania to nasze codzienne działanie. Praca, rozmowy z ludźmi i postępowanie wobec nich, aktywność społeczna i szczerość tego, co się robi. Osoby, które mnie znają wiedzą, że nie umiem nadmiernie narzucać się swoją osobą. Moja kampania skierowana będzie na najważniejsze problemy. Jest kilka niespodzianek, które są zgodne z moją osobowością i wagą problemów, na które chcę zwrócić uwagę. Wierzę, że mój wyborca jest świadomy. Dotychczas moi wyborcy musieli mnie szukać na końcu listy, a teraz znajdą mnie na początku. Chciałabym start wykorzystać do przekazu spraw najistotniejszych. Niech to będzie lekcja nie tylko z wiedzy o społeczeństwie.

Nie da się nie zauważyć, śledząc Pani profile w mediach społecznościowych, że Pani pasja to m.in. podróże. Jak na tle innych krajów wygląda Polska? Jak wygląda życie ludzi w Europie i na innych kontynentach i jak się to ma do życia przeciętnego Kowalskiego, czy Nowaka? Powinniśmy mieć kompleksy?

Podróże to moja prawdziwa pasja. Po wielu wyjazdach, wyprawach bardzo dalekich oraz tych całkiem bliskich jest wiele refleksji. Złapałam się na tym, że coraz bardziej doceniam nasz kraj. Zwrócili mi na to uwagę moi zagraniczni znajomi, że w Polsce krajobrazowo jest wszystko. Kilka lat temu miałam kompleksy, kiedy byłam w innym kraju. Musiało to jednak trwać, żeby tego się wyzbyć. Bywałam w krajach zamożnych, ale zawsze największe wrażenie robiły na mnie kraje ubogie. Wtedy przychodzi refleksja, żeby cieszyć z tego co mamy i nie narzekać. Dlatego w ubiegłym roku, po powrocie z Zanzibaru postanowiłam zorganizować zbiórkę dla tamtejszych dzieci. Z mieszkającą na Zanzibarze Polką konsultowałam, co najbardziej się przyda. W Polsce kończył się rok szkolny. Przy wsparciu znajomych zrobiliśmy akcje po szkołach powiatu tureckiego. Chętni mogli oddać przybory piśmiennicze i artykuły szkolne, które były już niepotrzebne, albo kupić nowe. Zanzibarskie dzieci cieszą się ze wszystkiego, bo tam jest po prostu bieda. A życie należy nazywać raczej przetrwaniem. Pierwsza paczka poszła po kilkunastu dniach. Za nią kolejne. Akcja wciąż jest otwarta. Jeśli ktoś z Państwa wybiera się na Zanzibar- chętnie przekażę kolejne. Wakacje nie muszą być samolubne. Zresztą ja lubię pomagać. Od ośmiu lat regularnie wspieram młodzież powiatu tureckiego. Dla wskazanych przez dyrektorów uczniów szkół podstawowych, do niedawna gimnazjów i liceum przekazuje stypendia pieniężne. Klucz jest taki, że wybierane są osoby, które w sposób szczególny interesują się historią, WOS-em, geografią lub biologią. Pasje trzeba dopingować i wspierać. Dla mnie to ogromna radość i przyjemność.

Po co więc ten sejm?

Kandyduję ponieważ chcę, uzdrowić kraj. Po prostu. System opieki zdrowotnej wymaga wielopłaszczyznowych reform. Chciałabym swoją wiedzę praktyczną, wykorzystać, bo pracując na wielu szczeblach opieki zdrowotnej znam realne problemy ludzi. Nie jestem oderwana od rzeczywistości. Dodatkowo subregion koniński to dzisiaj miejsce trochę jak po Czarnobylu, z zaniedbaniami gospodarczymi, bez wizji na przyszłość. Samorządy obciążone problemami własnych podwórek, nie podołają w przekształceniu gospodarczym regionu. Konieczne jest wsparcie odgórne i nakreślenie nowej wizji. Chciałbym współpracować z samorządowcami, żeby uzdrowić Wielkopolskę Wschodnią, którą czeka widmo kryzysu związanego z zakończeniem wydobycia węgla.

Dziękuję za rozmowę
Kolejne działania grupy „ SPEED” na drogach powiat...
Dlaczego warto zapisać dziecko na karate

Podobne wpisy

 

Komentarze 1

krysia w piątek, 13 wrzesień 2019 12:02

Głosujmy na młode, ambitne i pracowite kandydatki, masz mój głos.

Głosujmy na młode, ambitne i pracowite kandydatki, masz mój głos.
czwartek, 19 wrzesień 2019

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.