Przemijam..... Przemijasz........

Przemijam

Przemijamy..........
„Dobro jest mało dostrzegalne. O nim przeważnie nie mówi się, nie pisze: jest wyciszone, niekrzykliwe.” – czytam te słowa ks. Jana Twardowskiego w momencie, kiedy na cmentarzu trwają uroczystości pożegnalne człowieka, który codziennie, przez kilkadziesiąt lat czynił w naszym mieście to wyciszone,
niekrzykliwe dobro.


Człowiekiem tym był lekarz, specjalista Chirurgii Urazowo - Ortopedycznej Roman Jaworski. Jako lekarz anestezjolog miałam niejednokrotnie okazję współpracować z nim podczas zabiegów operacyjnych, kiedy to, dosłownie w pocie czoła, wykonywał z kolegami skomplikowane zabiegi operacyjne u wielu, wielu pacjentów. Pełniąc odpowiedzialną funkcję ordynatora oddziału, jego „dyżur pod telefonem” trwał nieustannie. Każdy pacjent był dla niego równie ważny – niezależnie od pory dnia, nocy czy tygodnia. Zawsze z elegancją i taktem zwracał się do współpracowników, często kwitując rozmowę wesołym żartem, który potwierdzał wrodzone poczucie humoru i dystans do siebie samego.

 

O tym, że można liczyć na niego „na dobre i na złe” , przekonałam się przed 23. laty, kiedy uległam ciężkiemu wypadkowi samochodowemu. To dzięki jego pomocy leczyli mnie najlepsi specjaliści w kraju. To On po 2. miesiącach przyjął mnie na oddział, zapewnił całodobową opiekę lekarską, pielęgniarską i rehabilitacyjną. To na tym właśnie, kierowanym przez niego oddziale odzyskałam świadomość i pierwszy raz stanęłam pionowo na moich sparaliżowanych nogach – poruszając podówczas tylko dwoma palcami lewej ręki. Po kilku miesiącach intensywnego leczenia i rehabilitacji umieścił mnie w najbardziej cenionym ośrodku rehabilitacji w Reptach Śląskich, gdzie dzięki jego protekcji przebywałam prawie 1,5 roku. (były to lata 90. ubiegłego wieku i taka możliwość jeszcze istniała!). To tu, do Reptów przysłał mi nieodpłatnie najlepszy, dostępny na rynku wózek Pantera, który miał mnie przygotować do aktywnej rehabilitacji i do dziś służy mi w moim aktywnym życiu. Po powrocie do Turku zawsze mogłam liczyć na jego pomoc, za co jestem ogromnie wdzięczna!

Kolejnym etapem, w zawodowym spełnieniu Kolegi Romana, była współpraca w powołaniu do istnienia, jakże potrzebnego w naszym mieście – Zakładu
Opiekuńczo – Leczniczego dla przewlekle chorych. Wszystkie osoby, pracujące w tym ośrodku, obdarzone są „dotykiem aniołów” – niosącym ulgę w cierpieniach ludzi dotkniętych przez los i odciążającym ich rodziny. Czuwał nad pracą tych Aniołów nieustannie i mimo kłopotów z własnym zdrowiem, do końca i z oddaniem realizował swoje lekarskie powołanie.

„Non omnis moriar” – „ Nie wszystek umrę”- powiedział poeta Horacy na kilka lat przed początkiem naszej ery, mając na myśli wszystko to, co po sobie zostawił. Tak dzisiaj i my, ponad 2000 lat później, możemy zapewnić Ciebie Romku – nie wszystek umarłeś! Pozostawiłeś po sobie korzenie i skrzydła, na których twoi następcy na oddziale, wspierając się swoją wiedzą, pracowitością i postępami medycznymi, unoszą się już bardzo wysoko. Te skrzydła posłużą zapewne wszystkim pracownikom Zakładu Opiekuńczo - Leczniczego, aby otoczyć ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa wszystkich tych, którzy tego potrzebują. A ja, wierząc w nieśmiertelność duszy i znając Twoje poczucie obowiązku wiem, że Ty patrzysz z góry i myślisz: „byłem - kim jesteście, jestem – kim będziecie, ale nie śpieszcie się........ poczekam......”

 

Ku pamięci
Anna Marecka

 

foto: kindsofflowes.blogspot.com

Andrzej Styczyński: Czego poseł Bartosik Wam nie p...
„Lewym Okiem”: Wielkanocne refleksje

Podobne wpisy

 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
niedziela, 17 listopad 2019

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.