Obiektywnie bezproduktywne przepychanki, czyli „tu nie chodzi o 100 zł”

Mariola Pacześna Dariusz Jasak Mariola Kadrzyńska Siwek

Turkowscy radni stają się już niemal specjalistami od odbiegania od tematu dyskusji, prowadzenia pozamerytorycznych ciągnących się w nieskończoność debat i bezcelowych sporów. A wszystko to pod czujnym okiem kamer, podczas transmisji na żywo i za publiczne pieniądze. Nie inaczej było podczas piątkowej sesji, kiedy to radna Mariola Pacześna i przewodnicząca Mariola Kadrzyńska-Siwek próbowały wyjaśnić kwestię skreślonego podpisu. Był to jednak dopiero przedsmak, bowiem kolejne godziny spędzono debatując w podobnym tonie nad budżetem.

Lekcja pokory – dla każdego
Żeby przynajmniej spróbować zrozumieć o co chodziło trzeba cofnąć się do 11 października, kiedy to miało miejsce posiedzenie komisji, w której zasiada radna Mariola Pacześna. Tego dnia pojawiła się ona na obradach, podpisała listę obecności, ale po głosowaniu nad porządkiem posiedzenia musiała pilnie je opuścić. Przewodnicząca rady miasta Mariola Kadrzyńska-Siwek poczyniła stosowną notatkę przy nazwisku radnej, skutkującą niewypłaceniem diety za udział w komisji.

- Pisałam interpelację do pani przewodniczącej o wyjaśnienie dlaczego jest skreślony podpis na liście obecności komisji. Pani odpowiedziała mi, że nie dokonała skreślenia lecz tylko zaznaczenia mojej nieobecności. Nie wiem jak pani to rozumie jeżeli pani ewidentnie przekreśliła moje nazwisko- pytała podczas piątkowej sesji radna Mariola Pacześna.

Przewodnicząca rady broniła swojego stanowiska.

- Jeśli chodzi o korespondencje, które z panią prowadzę myślę, że czas zakończyć te dyskusje na temat skreślenia czy nieskreślenia. Była pani informowana, że nie można przyjść na komisję, podpisać listy obecności i z tej komisji wyjść. Jest to poświadczenie nieprawdy. Niech pani sobie wyobrazi sytuację w której coś by się pani stało, a pani podpis widnieje na liście obecności. Próbuje się pani przepychać ze mną pismami i pytaniami. Pani Mariolu, to naprawdę nie ma sensu przepychać się o 100 zł diety, bo to naprawdę nie o to chodzi - tłumaczyła Mariola Kadrzyńska- Siwek, sugerując przyjęcie z pokorą tego, że ów podpis na liście obecności nie może widnieć, bo jest to niezgodne z prawem.

Każdy umie czytać inaczej
Swojego stanowiska broniła również Mariola Pacześna.

-Ja nie przepycham się z panią. Ja znam swoje miejsce i swoje prawa więc nie musi mnie pani pouczać. Ja już poczyniłam pewne kroki. Skreślenie mojego nazwiska z tak ważnych dokumentów nie jest to takie sobie hop-siup- mówiła radna.

W obronę wziął ją także Dariusz Jasak, wspólnie z Mariolą Pacześną zasiadający w komisji zdrowia i pomocy społecznej.

-Pani Pacześna była obecna na komisji, brała udział w początkowych głosowaniach- mówił radny.

Innego zdania była przewodnicząca, twierdząc, że Mariola Pacześnia nie uczestniczyła w żadnych głosowaniach i zasugerowała przeczytanie protokołu, dodając, że sama przeczytała go dwukrotnie.

- Ja też go czytałem i widocznie każdy z nas umie inaczej czytać- odparł Jasak.

Ostatecznie, jak się okazało po sprawdzeniu protokołu radna Pacześna podczas komisji głosowała raz- nad przyjęciem porządku komisji.

"Bicie piany" podczas sesji
-Uważam, że jest niedopuszczalne skreślenie, proszę podać jakieś podstawy prawne na których pani przewodnicząca opierała się czyniąc taką, a nie inną adnotację i takie, a nie inne skreślenie. Myślę, że tu nie chodzi o dietę i pieniądze, ale zwykłe stosowanie tych samych standardów do wszystkich radnych, bo wiemy dobrze jak jest i przy innych okazjach ktoś inny może się pojawić pod koniec i dopisze się do listy i tą obecność ma. Jeśli pani Pacześna przyszła do mnie usprawiedliwiła się, że ma pilny telefon… Jesteśmy wszyscy ludźmi, żyjemy w tym społeczeństwie, mamy różne, pilne sprawy. Oczywiście decyzja, czy pani usprawiedliwi należy tylko do pani i nikt nie może tego zakwestionować, natomiast skreślenie podpisu z listy uważam za niedopuszczalne - mówił radny Jasak dodając, że był za tym, by protokołu z komisji nie przyjąć.

Innego zdania jest sama radna, która poinformowała, że napisała pisma z prośbą o podanie podstawy prawnej na które odpowiedzi nie otrzymała. Przewodnicząca pozostawała jednak nieugięta, pozostając przy zdaniu, że opuszczenie komisji czy sesji to nie to samo, co spóźnienie się na sesję trwającą sześć czy siedem godzin.

Przewodnicząca wielokrotnie powtarzała, że podpis nie jest skreślony, a jedynie widnieje notatka służbowa dołączona do listy obecności nadmieniająca o tym, dlaczego radna Pacześna nie będzie miała wypłaconej diety.

- Prosiłam o napisanie wyjaśnień, usprawiedliwienia, bym mogła usprawiedliwić tę nieobecność. Pani nie dopełniła formalności, nie dopełniła swojego obowiązku. Nie wiem czy robiła to wbrew sobie czy wbrew mnie. Nie będą w to wnikać- dodała Kadrzyńska- Siwek , mówiąc jednocześnie, że taka dyskusja nie powinna mieć miejsca podczas obrad. Zdaniem przewodniczącej rady zachowanie takie jak podczas piątkowej sesji to jedynie „sianie zamętu”.

-Podczas dyżuru ja nie widziałam żadnego z państwa, żeby przyszedł i wyjaśniał jakiekolwiek problemy nurtujące was, tylko przychodzicie i pod publikę przychodzicie tu i próbujecie siać jakiś zamęt i zamieszanie wytykając sobie nawzajem, a to jest naprawdę nie na miejscu. Teraz wyobraźcie sobie jak mieszkańcy miasta oglądając transmisję widzą, jak jeden z radnych szarpie się o 100 zł diety - mówiła przewodnicząca.

-Niech pani nie bije piany, że mi chodzi o 100 zł. Ja powiedziałam pani, że nie chodzi o pieniądze, tylko o samą zasadę, sam fakt- odpowiedziała Mariola Pacześna.

W dyskusję ponownie włączył się Dariusz Jasak, informując, że na ręce pani przewodniczącej wpłynie wniosek o takie same potraktowanie innego radnego, który również brał udział w jednym lub dwóch głosowaniach, tylko w odwrotnej kolejności. Przyszedł na sam koniec komisji.

- Jeśli jednego radnego traktujemy w dany sposób, to drugiego radnego tak samo trzeba potraktować, a jeżeli pani przewodnicząca tego nie umie to już jest nie do mnie pretensje- mówił Jasak.

Po tej wypowiedzi przewodnicząca zaapelowała o zakończenie dyskusji na ten temat.

- Nie ma zakładu pracy w którym się płaci wynagrodzenia jak się nie chodzi do pracy. Samorządy też traktujmy, jako naszą pracę tak, jakbyśmy byli w prywatnej firmie, bo inaczej nie będziemy szanować ani swojego czasu, ani tego, że są to pieniądze podatników – podsumowała Mariola Kadrzyńska-Siwek.

Temat kontynuowany był przez około godzinę. Zażenowanie poziomem dyskusji pomiędzy przewodniczącą rady, Mariolą Pacześną i Dariuszem Jasakiem wyraził między innymi radny Maciej Aniołczyk. Natomiast podsumował ją burmistrz Romuald Antosik mówiąc, że po raz kolejny miał okazję przysłuchiwać się obiektywnie do niczego nie prowadzącej dyskusji.

Obrady radnych miejskich od początku przypominają zabawy maluchów w piaskownicy. Pustym kłótniom i sprzeczkom nic niewnoszącym do życia miasta nie ma końca, a co niektórym radnym do pełni szczęścia brakuje jedynie piasku i foremek. Podobnie było w większości prowadzonych tematów podczas obrad mających miejsce 27 grudnia. Wytrwałych odsyłamy do strony miasta Turku, gdzie już niebawem będzie można obejrzeć spotkanie w całości.

Władysławów: Druhowie podzielili się opłatkiem i z...
Brudzew: W miłości przez wiele lat, czyli jubileus...

Podobne wpisy

 

Komentarze 1

Gość - Tomek w niedziela, 29 grudzień 2019 11:48

Jak dzieci w piaskownicy
Wcale nie zależy im na dobru mieszkańców

Jak dzieci w piaskownicy Wcale nie zależy im na dobru mieszkańców:(
Gość
środa, 01 kwiecień 2020

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
Telefon: 508 759 732
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.