Przykona: Po trudach pracy przyszedł czas na dziękczynienie i odpoczynek. Rolnicy obchodzili Święto Plonów

Dożynki Przykona

Od mszy świętej rozpoczęły się obchody tegorocznego Święta Plonów w gminie Przykona. W modlitwie dziękowano za owocne zbiory i szczęśliwe żniwa, a dobrą zabawą uczczono koniec prac polowych. Wszystko to przy akompaniamencie lokalnych zespołów i stołach zastawionych swojskimi specjałami.

Dziękczynną mszę świętą z udziałem władz gminnych odprawiono w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Psarach. Po nabożeństwie barwny korowód z delegacjami wieńcowymi i zaproszonymi gośćmi przy akompaniamencie orkiestry dętej z Przykony udał się na plac sołecki, gdzie zadość stało się tradycji. Obrzęd dożynkowy nakazuje bowiem, by starostowie przekazali bochen chleba wypieczony z tegorocznych ziaren, jako symbol ciężkiej pracy rolników. Przekazanie chleba symbolizuje zakończenie prac przy żniwach, a także dzielenie się plonami. Wręczenie chleba na ręce gospodarzy dożynek przypadł w udziale Elżbiecie Sołdyńskiej i Kacprowi Michalakowi.

W okolicznościowych przemówieniach podkreślano natomiast wagę, jaką dla wszystkich ma praca rolników i jak trudne wyzwania stoją przed nimi każdego roku.

-W czasie pandemii, która miała miejsce konieczna była i odbywała się praca zdalna. Rolnicy niestety nie mogą pracować zdalnie, jak wiele różnych innych profesji. Wy musicie ciężko pracować, codziennie, a wasza praca na roli wiąże się z wieloma trudami i wyzwaniami. Jest także zależna w dużej mierze od warunków atmosferycznych. W tym roku podobnie, jak w ubiegłym doszły zmagania z zagrożeniami epidemiologicznymi. Zatem tym bardziej z ogromnym uznaniem odnosimy się do rolniczego trudu i poświęcenia, nieustannych zmagań z przeciwnościami natury i kłopotami dnia powszechnego – mówił wójt gminy Przykona Mirosław Broniszewski.

Ozdobą każdego dożynkowego święta są również piękne wieńce, misternie wyplatane przez mieszkańców poszczególnych miejscowości. Są one nie tylko prezentacją plonów, ale często przypominają małe dzieła sztuki. Nic więc dziwnego, że komisja oceniająca tegoroczne wieńce postanowiła nagrodzić wszystkie, które przygotowano na sobotnią uroczystość. Wieniec z Boleszczyna będzie natomiast reprezentować gminę Przykona podczas dożynek powiatowych.

Okazji do świętowania było jednak nieco więcej. Uczczono bowiem zarówno jubileusz 25-lecia zespołu Zgoda ze Smulska oraz dwie dekady działalności Gminnej Orkiestry Dętej.

Jak nakazuje tradycja na dożynkach oprócz wieńców i chleba obowiązkowo powinny być przyśpiewki. W tym roku został ogłoszony konkurs na przyśpiewki dożynkowe do którego zgłosiły się KGW z Przykony i Żeroniczek.

Po części obrzędowej przyszedł natomiast czas na zabawę. Popołudnie umilał występ kapeli Baciary, a o podniebienia zadbał znany kucharz i dziennikarz kulinarny Grzegorz Łapanowski.

O tym, że gmina Przykona bogata jest w talenty można było przekonać się podczas Przeglądu Twórczości Lokalnej.

Zakończenie prac rolniczych świętowano radośnie przez długie godziny, także podczas wieczornej zabawy tanecznej.

fot. M.JAC


Brudzew: „Kultura ze smakiem” pełna wiedzy i pyszn...
Przykona: Odlotowe mistrzostwa zakończone. Znamy z...

Podobne wpisy

 

Komentarze 4

Gość - Elwira w środa, 01 września 2021 23:49

Potwierdzam. Obsługa stoisk pod koniec odwróciła się tyłkami i zasiadła do stołów sama zajadając to, co zostało. Pewnie byli głodni, rozumiem, ale nie najlepiej to wyglądało kiedy inni uczestnicy dożynek przechodzili i mogli co najwyżej sobie popatrzyć...

Potwierdzam. Obsługa stoisk pod koniec odwróciła się tyłkami i zasiadła do stołów sama zajadając to, co zostało. Pewnie byli głodni, rozumiem, ale nie najlepiej to wyglądało kiedy inni uczestnicy dożynek przechodzili i mogli co najwyżej sobie popatrzyć...
Gość - Adam w niedziela, 29 sierpnia 2021 21:45

Słabo. Jedzenia mało na stoiskach. Szybko zabrakło. A końcówki gospodarze namiotów sami zaczęli bezczelnie wcinać, nie bacząc na przechodzących ludzi, którzy mogli co najwyżej się obliznąć.
Oj nie popisaliśmy się w tym roku.

Słabo. Jedzenia mało na stoiskach. Szybko zabrakło. A końcówki gospodarze namiotów sami zaczęli bezczelnie wcinać, nie bacząc na przechodzących ludzi, którzy mogli co najwyżej się obliznąć. Oj nie popisaliśmy się w tym roku.
Gość - Jurek w poniedziałek, 30 sierpnia 2021 20:27

Nie ma co się dziwić. Dozynki gminne, a zleciał się cały powiat. Poza tym jedzenia było w brud. Nie dość że był chleb z mięsami i ciastem na początku to jeszcze każda miejscowość miała swoje stanowisko, gdzie można się było najeść do syta. No chyba, że ktoś się spodziewał jedzenia w jednym miejscu, za darmo, do syta i przez 8 godzin. Dla mnie super dożynki, najlepsze od lat.

Nie ma co się dziwić. Dozynki gminne, a zleciał się cały powiat. Poza tym jedzenia było w brud. Nie dość że był chleb z mięsami i ciastem na początku to jeszcze każda miejscowość miała swoje stanowisko, gdzie można się było najeść do syta. No chyba, że ktoś się spodziewał jedzenia w jednym miejscu, za darmo, do syta i przez 8 godzin. Dla mnie super dożynki, najlepsze od lat.
Gość - absolwentka w wtorek, 31 sierpnia 2021 19:36

Jurek masz rację, podobnie było na majowych piknikach powiatowych w Kaczkach, gdzie jako uczniowie technikum żywienia mieliśmy swoje stoisko z ciastem i kanapkami.
Niektórzy ludzie, to jakby tydzień nie jedli i kilka razy podchodzili.
Przygotowane zawartości dziesiątek tac znikały w okamgnieniu.
Niektórzy to nawet przychodzili z reklamówkami, aby nakarmić całą rodzinę.
Podobnie było na innych stoiskach: po zupę przychodzili z garnkami, a po mięso to omal się nie podusili, zamiast spokojnie czekać w kolejce jak do konfesjonału.
Można sobie skosztować, ale żeby się obżerać, to przesada.
A "bezczelnie wcinać" przywiezione trofea, to mogło wielu z tych, co "bezczelnie" wcześniej podwędzili specjały przygotowane dla wszystkich.
Nic dziwnego, że ci co przyszli później "mogli się co najwyżej oblizać".

Na szczęście odchodząc do wieczności każdy otrzyma materialnie po równo: NIC,
a duchowo - to na co zasłużył: NIEBO (zazwyczaj wcześniej czyściec) lub PIEKŁO.

Jurek masz rację, podobnie było na majowych piknikach powiatowych w Kaczkach, gdzie jako uczniowie technikum żywienia mieliśmy swoje stoisko z ciastem i kanapkami. Niektórzy ludzie, to jakby tydzień nie jedli i kilka razy podchodzili. Przygotowane zawartości dziesiątek tac znikały w okamgnieniu. Niektórzy to nawet przychodzili z reklamówkami, aby nakarmić całą rodzinę. Podobnie było na innych stoiskach: po zupę przychodzili z garnkami, a po mięso to omal się nie podusili, zamiast spokojnie czekać w kolejce jak do konfesjonału. Można sobie skosztować, ale żeby się obżerać, to przesada. A "bezczelnie wcinać" przywiezione trofea, to mogło wielu z tych, co "bezczelnie" wcześniej podwędzili specjały przygotowane dla wszystkich. Nic dziwnego, że ci co przyszli później "mogli się co najwyżej oblizać". Na szczęście odchodząc do wieczności każdy otrzyma materialnie po równo: [b]NIC[/b], a duchowo - to na co zasłużył: [b]NIEBO[/b] (zazwyczaj wcześniej czyściec) lub [b]PIEKŁO[/b].
Gość
wtorek, 26 października 2021

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
Telefon: 508 759 732
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.