Usiąść w domu? To absolutnie nie wchodzi w grę! Dziadkowie Biznesu z Turku opowiedzieli nam o swoim sklepie

Warzywniak Browarna

- My to lubimy, my to kochamy. W tym wieku usiąść w domu to byłoby kalectwo. To absolutnie nie wchodzi w grę - mówią najsłynniejsi „Dziadkowie Biznesu” w naszym regionie, czyli pani Danuta i jej mąż Henryk, którzy prowadzą niewielki warzywniak przy ul. Browarnej. Odwiedziliśmy ich kilka dni po tym, jak za sprawą mediów społecznościowych o ich sklepie dowiedziała się cała Polska.

W warzywniaku przy Browarnej czas się zatrzymał. Po wejściu przenosimy się do świata pachnącego pomarańczami, mandarynkami. Pełnego kolorów i aromatów. To jedno z takich miejsc, które pokoleniu dzisiejszych 40-latków już zawsze kojarzyć się będą z dzieciństwem.

Gdy zaczynamy rozmowę 79-letnia pani Danuta mówi, że w państwowej pracy już dawno byliby z mężem na emeryturze, jednak pasja i miłość do pracy, którą wykonują sprawia, że wciąż prowadzą swój mały sklepik.

- Nie mamy małych dzieci, więc co? Ile można rozwiązywać krzyżówek? Mamy kontakt z ludźmi, to jest zupełnie co innego - mówi pani Danusia.

Trzeba przyznać, że nie jest to łatwa praca. Starsze małżeństwo handluje od poniedziałku do soboty, co drugi dzień jeżdżąc na giełdę odległą o ponad 40 km. Ich dzień zaczyna się o 1:00, kiedy wyruszają do Kalisza, a kończy się o 17:00 wraz z ostatnim klientem.

Jak mieszkańcy i klienci zareagowali na publikacje o turkowskich „Dziadkach biznesu” w mediach społecznościowych?

- Pierwsze dni to była sensacja, przychodzili gratulowali, a przy okazji coś kupili, ale tak to dużej zmiany nie było - wspomina pan Henryk i dodaje, że w zimowym okresie, kiedy targowisko jest praktycznie nieczynne, ruch jest spory.

- Pomidory, pomarańcze, mandarynki, ziemniaki, mamy dobre kiszonki i ogórki i kapustę Każdy chce mieć towar pierwszej klasy i o taki się staramy. Wnukowie jak przyjeżdżają to też korzystają. Mówią: „Babcia, u ciebie takie dobre te pomidory”. Pewnie chcieliby, żebyśmy już zakończyli pracę, ale my im nawet nie damy powiedzieć, że „nie” - dodaje pani Danuta.

Czy poza sklepem jego właściciele mają jeszcze czas na inne zainteresowania? Pan Henryk odpowiada, że pasji jest wiele, m.in. sport, ale od razu z uśmiechem dodaje, że dziś już tylko w telewizji. Zdradza nam jednak, że w latach 1957-70 grał w piłkę nożną w turkowskim klubie, więc niektórzy z mieszkańców, którzy wówczas kibicowali zespołowi Tura Turek, pamiętają pana Henryka także z murawy.

Nasza wizyta na Browarnej nie trwa długo, bo klienci przychodzą przez cały czas. My również możemy potwierdzić, że nie tylko pomarańcze są pyszne, ale też warto skusić się na pomidory.
 
422640723 895855282282603 2374037222840147441 n
Gm.Turek: Twoja krew ratuje życie! Zapraszamy do u...
"Wrażliwość" według Aleksandry Klaudii Pokojewskie...

Podobne wpisy

 

Komentarze 1

Gość - Kaja w niedziela, 11 lutego 2024 10:47

Chociaż mieszkam na Os. Wyzwolenia to także poszliśmy z przyjacielem odwiedzić pana sklep Henryka i zrobić zakupy.

Chociaż mieszkam na Os. Wyzwolenia to także poszliśmy z przyjacielem odwiedzić pana sklep Henryka i zrobić zakupy.
Gość
sobota, 02 marca 2024

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Kwiatowa 24, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.