Andrzej Styczyński: Energetyka patriotyczna

Nowoczesna Turek

PiS od trzech lat pracowicie gnoi wszelki biznes związany z produkcją energii odnawialnej na rzecz węgla kamiennego i tradycyjnych elektrowni węglowych. Państwowe koncerny energetyczne zmuszane są do łożenia na nierentowne kopalnie i kupowania coraz droższego surowca. Do tego dochodzą coraz wyższe opłaty za emisję dwutlenku węgla. To razem doprowadziło do tego, że w tym roku koszty produkcji energii w Polsce skoczyły o 50%.

Takiego wzrostu kosztów energii nie da się skompensować bieżącymi dotacjami z budżetu lub odkładać na następne lata. Głupota i podejmowanie błędnych decyzji musi zaboleć.

Ze strachu przed wyborcami, rząd dobrej zmiany, do czasu wyborów nie podniesie cen prądu dla indywidualnych odbiorców, jednak dotknie ona wszystkich przedsiębiorstw, co już w szybkim czasie przełoży się na wzrost cen wszystkich cen towarów i usług.

Specjaliści twierdzą jednak, że to nie koniec podwyżek, uparte tkwienie w technologii produkcji energii z węgla będzie skutkowało coraz wyższymi kosztami produkcji, nie mówiąc już o zatruwaniu środowiska.

A jeszcze do niedawna Polska energicznie pięła się w unijnych statystykach obrazujących rozwój produkcji prądu w elektrowniach wiatrowych. W 2005 roku startowaliśmy z pojedynczymi farmami, ale z końcem 2016 roku mogliśmy się pochwalić siódmą pozycją w rankingu państw UE, jeśli chodzi o moc działających elektrowni wiatrowych (z wynikiem 5,8 gigawatów).

W ciągu dosłownie trzech lat wszystko się zmieniło. Z europejskich statystyk wynika, że w ciągu pierwszego półrocza 2018 roku Polsce przybyło zaledwie 8 megawatów mocy z wiatru (nieco ponad 1 promil), co plasuje nas na ostatnim miejscu w całej UE. Dlaczego tak mało? Bo budowa nowej elektrowni jest wręcz niemożliwa, a działalność istniejących obarczona została nieoczekiwanymi kosztami, które zrujnowały mniejszych producentów, a większych skłoniły do wycofania się z branży lub z Polski.

Zaraz po dojściu PiS-u do władzy uchwalona została tzw. ustawa odległościowa, która wykluczyła budowę nowych elektrowni na 99 proc. powierzchni Polski. Trudno bowiem znaleźć tak odosobniony teren do zainwestowania, jakiego życzyłby sobie resort energii. W ustawie zapisał on, że jeśli w odległości mniejszej niż 10-krotność wysokości wiatraka znajdują się jakieś lasy lub zabudowania (ok 1,5-2 km), to jego budowa jest zakazana.

Takiej głupoty nikt, poza nami, w Europie nie wymyślił.

Z energią fotowoltaiczną jest podobnie. Państwo generalnie nie jest zainteresowane jej kupowaniem.

W Niemczech kilka tygodni temu zamknięto ostatnią kopalnię węgla kamiennego. Przy sprzyjających warunkach pogodowych Niemcy w 100% pokrywają swoje zapotrzebowanie energią odnawialną.

W Polsce energia należy do najdroższych w Europie. Podczas gdy w innych krajach ciągle dopracowuje się technologie, by były coraz tańsze i bardziej wydajne, u nas za kilkanaście lat może nie być ani jednego wiatraka. Minister energii, Krzysztof Tchórzewski nawet nie kryje, że za tą strategią nie stoją żadne racjonalne przesłanki, bo projekt jest motywowany politycznie.
Absurd goni absurd, głupota głupotę. Pozostaje mieć nadzieję, że już niedługo.

Andrzej Styczyński
NOWOCZESNA

Życzenia i uśmiech dla Pracowników Socjalnych z Po...
Wielkopolski konkurs na krótki film o HIV

Podobne wpisy

 

Komentarze

Umieść swój komentarz jako pierwszy!
Gość
czwartek, 13 grudzień 2018

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.