Kury nie niosą, krowy nie dają mleka, a dzieci nie rodzą się w Turku – wszystkiemu winne media

2025-09-18

Dyrektor SP ZOZ w Turku, Jacek Sawicki znalazł nową przyczynę kłopotów szpitala. Nie kadry, nie finanse, nie demografia, ale… lokalne media. Podczas sesji Rady Powiatu Tureckiego wprost zasugerował, że to publikacja naszej redakcji o możliwym zawieszeniu oddziału porodowego – o czym dyrektor pierwszy poinformował na sesji Rady Miejskiej w Dobrej – miała spowodować spadek liczby porodów w Turku. To trochę tak, jakby uznać, że kury przestają nieść jajka, bo ktoś napisał o planowanym remoncie kurnika. Kuriozum?

Fakty są proste

Z danych NFZ jasno wynika, że nawet po naszej publikacji w szpitalu w Turku odbyło się jeszcze kilkanaście porodów. Liczby nie kłamią. W pierwszym półroczu 2025 roku na świat przyszło tu 84 dzieci. Według kwietniowej wypowiedzi dyrektora w styczniu urodziło się 29 dzieci, , w lutym – 20, w marcu – 19, w kwietniu – 4. A skoro suma za pół roku wynosi 84 dzieci, to w maju i czerwcu musiało się odbyć kilkanaście porodów. Gdyby więc przyjąć logikę dyrektora szpitala, należałoby wierzyć, że nasze teksty nie tylko odstraszają ciężarne od porodówki, ale i cudownie cofają czas, sprawiając, że dzieci poczęte wiele miesięcy wcześniej nagle decydują się nie przychodzić na świat w Turku. Publicystyka jeszcze nigdy nie miała takiej mocy sprawczej.

Jeszcze w kwietniu dyrektor Sawicki mówił jasno: „Utrzymanie takich oddziałów przy obecnej liczbie porodów jest po prostu nielogiczne”. Wtedy winna była demografia. W czerwcu – już personel, który „żądał rażąco wysokich podwyżek”. A na ostatniej sesji rady powiatu – media. Jak widać przyczyn jest wiele, a każda kolejna pasuje do bieżącej sytuacji jak ulał. Problem w tym, że w całym tym gąszczu tłumaczeń coraz trudniej odróżnić, co jest realną przyczyną, a co tylko wygodnym alibi.

Porodówka (nie do końca) zawieszona

Warto też przytoczyć fakty, które prostują narrację dyrektora.

’Wojewoda Wielkopolski wydał w dniu 4 lipca 2025 r. decyzje o wyrażenie zgody na zaprzestanie działalności wyłącznie oddziału noworodkowego w SPZOZ w Turku w terminie od 6 lipca do 31 grudnia 2025 r. Szpital wnioskował również o zawieszenie działalności oddziału ginekologiczno-położniczego w części położniczej, jednak w związku z tym, że świadczenia na tym oddziale nadal będą udzielane, a problemy kadrowe, z jakimi mierzy się podmiot leczniczy dotyczą jedynie braku możliwości świadczeń w zakresie położnictwa, nie było podstaw prawnych do wydania decyzji w tym zakresie. Wojewoda może wydać decyzję w zakresie działalności całej komórki organizacyjnej a nie jej części” – przekazał w redakcji iTurek.net rzecznik prasowy Wojewody Wielkopolskiego.

Czyli innymi słowy – nawet Wojewoda nie zgodził się na zawieszenie całej porodówki. Dyrektor przekonuje, że „działa zgodnie z prawem” i że decyzje są konieczne. Nie negujemy trudnej sytuacji finansowej i kadrowej szpitala, ale wskazywanie mediów jako winnych spadku porodów brzmi jak próba znalezienia łatwego kozła ofiarnego. Łatwiej przecież pokazać palcem na „tych złych dziennikarzy” niż zmierzyć się z problemem systemowym.

Trudno też nie zauważyć niespójności w oferowanej przez dyrektora narracji. Skoro jeszcze niedawno głównym argumentem miała być demografia, potem kadry, a teraz publikacje prasowe, to co będzie kolejne? Pogoda? Inflacja? Drony w przestrzeni powietrznej? Zbyt głośne szczekanie psów w okolicy?

Kto tu naprawdę RODZI problemy?

Szpital kosztowało – jak twierdzi dyrektor – ponad 370 tys. zł to, że informacja o zamknięciu wyszła na jaw zbyt wcześnie. Tyle że jawność to fundament życia publicznego. Informowanie społeczeństwa o planowanych zmianach w opiece zdrowotnej, o których na dobrą sprawę oficjalnie mówi sam dyrektor, nie jest fanaberią mediów, tylko ich obowiązkiem. A jeśli rzeczywiście dyrektor szpitala liczył na to, że uda się „po cichu” wygasić oddział, nie informując kobiet w ciąży i ich rodzin, to świadczy to nie o dziennikarzach, ale stosunku dyrektora do pacjentów.

Redakcja nie odpowiada za spadek urodzeń – i choć chętnie posiadalibyśmy magiczne moce, to pozostaniemy jednak przy pisaniu o faktach. A fakty są takie, że szpital w Turku przeżywa poważny kryzys. Problemów nie rozwiąże obwinianie mediów. Bo choć można próbować zamknąć oczy na rzeczywistość, dzieci – na szczęście – nadal rodzą się według biologii, a nie według narracji dyrektora.

1 komentarzy

Karol Batyr 2025-09-19 - 14:47

Idol PiSowców Kaczyński już dawno powiedział dlaczego młode kobiety nie rodzą dzieci. Alkohol piją .Ciemnogród z małych miejscowości i wsi dalej myśli ,że dla kobiety symbol szczęścia to ślub kościelny i gromadka dzieci.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Szukaj

Najnowsze wiadomości

Redakcja

Adres:
Kwiatowa 24, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173

 

e-Mail:
kblaszczyk@iturek.net
redakcja@iturek.net
reklama@iturek.net

Archiwum

Poprzednia wersja serwisu
dostępna jest pod adresem:

old.iturek.net