W aferze pedofilskiej w Turku pojawiły się nowe zarzuty wobec znanego onkologa. Śledczy ujawnili, że zabezpieczone wiadomości, które miał pisać lekarz, mogą okazać się kluczowe dla dalszego postępowania. Dokumenty, do których dotarła prokuratura, są obecnie analizowane pod kątem potwierdzenia wcześniejszych zarzutów oraz ewentualnej konieczności postawienia kolejnych.
Lekarz, objęty już wcześniej śledztwem, może znaleźć się w jeszcze trudniejszej sytuacji prawnej, jeśli treść korespondencji zostanie uznana za dowód jego zamiarów lub wiedzy o zdarzeniach, o które jest oskarżany. Prokuratura nie wyklucza, że nowe materiały znacząco wpłyną na rozwój całej sprawy.
Społeczność Turku z niepokojem obserwuje kolejne informacje ujawniane przez śledczych. Szanowany do tej pory onkolog cieszył się opinią osoby godnej zaufania, co sprawia, że nowe fakty wywołują szczególnie silne emocje.
To nie jedyny wątek sprawy. W śledztwie pojawiło się również nazwisko organisty Krzysztofa A., który miał pracować w kościele pw. św. Barbary w Turku. Prokuratura zarzuca mu molestowanie tego samego chłopca, który był też ofiarą lekarza, a także jeszcze jednej osoby. Według ustaleń śledczych organista przyznał się do winy podczas przesłuchania. Obaj mężczyźni – onkolog Artur Z. i Krzysztof A. – zostali tymczasowo aresztowani.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań





