Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Turku radni zajęli się między innymi przyjęciem Gminnego Programu Rewitalizacji dla Gminy Miejskiej Turek. Dokument ma być jednym z narzędzi pozwalających miastu sięgać po środki zewnętrzne na przedsięwzięcia związane z infrastrukturą, edukacją, kulturą, przedsiębiorczością i poprawą sytuacji społecznej na wyznaczonym obszarze. Zanim jednak doszło do głosowania, program wywołał dyskusję dotyczącą przede wszystkim sposobu przeprowadzenia diagnozy oraz zapisów odnoszących się do lokalnego rynku pracy i szkolnictwa.
Projekt uchwały został na sesji uzupełniony autopoprawką. Jak wyjaśniono, zmiany wynikały z przyjętej wcześniej uchwały dotyczącej zasad wyznaczania składu i działania Komitetu Rewitalizacji Gminy Miejskiej Turek. W załączniku do programu należało uzupełnić wcześniej pozostawione miejsca dotyczące m.in. numeru i daty tej uchwały.
O znaczeniu i procedurze przygotowania dokumentu mówił Radosław Szarleja, przedstawiciel zespołu pracującego nad programem. Przypomniał, że w poprzedniej perspektywie unijnej funkcjonowały lokalne programy rewitalizacji, natomiast obecnie obowiązują nowe zasady wynikające z ustawy o rewitalizacji. Jak tłumaczył, rewitalizacja nie jest tym samym co ogólna strategia rozwoju miasta. Jest działaniem skoncentrowanym na konkretnym obszarze, który wcześniej musi zostać wskazany na podstawie diagnozy. Ustawa określa przy tym maksymalny zakres obszaru rewitalizacji – może on obejmować nie więcej niż 20 proc. powierzchni gminy i być zamieszkiwany przez nie więcej niż 30 proc. jej mieszkańców.
Przygotowanie programu poprzedziła diagnoza miasta, której celem było wskazanie obszarów szczególnie dotkniętych problemami społecznymi. Następnie przeprowadzono konsultacje, a po wyznaczeniu obszaru rewitalizacji przystąpiono do pogłębionej diagnozy. Jak wskazywał Radosław Szarleja, wykorzystano przy tym różne formy partycypacji – spotkania, ankiety oraz rozmowy z przedstawicielami poszczególnych środowisk.
W trakcie sesji pojawiły się jednak pytania o to, jak dokładnie wyglądała baza danych wykorzystana do sformułowania części wniosków. Radny Dariusz Kałużny zwracał uwagę, że w dokumencie znalazły się oceny dotyczące m.in. lokalnego rynku pracy oraz edukacji. Pytał przy tym o skalę badań i liczbę osób, których opinie posłużyły do wyciągnięcia konkretnych wniosków. Szczególne emocje wywołał zapis dotyczący „niedopasowanej oferty kształcenia lokalnych podmiotów edukacyjnych do realnych potrzeb”. Radny wskazywał, że taki zapis w praktyce stanowi ocenę funkcjonowania szkolnictwa ponadpodstawowego. Jego zdaniem przed przyjęciem takiego sformułowania należałoby jasno wskazać, na jakiej podstawie zostało ono utworzone i jak liczna była grupa osób, która w badaniu wyraziła taką opinię. Radny przytoczył także fragment diagnozy dotyczący przyczyn bezrobocia i ubóstwa. W dokumencie wskazano na niski poziom atrakcyjności lokalnego rynku pracy dla młodych osób z relatywnie wysokim wykształceniem oraz mniej konkurencyjny poziom wynagrodzeń w porównaniu z większymi ośrodkami miejskimi. W jego ocenie w dokumencie powinno być wyraźnie rozgraniczone to, co wynika z obiektywnych danych, od tego, co jest opinią uczestników konsultacji.
Autorzy programu tłumaczyli natomiast, że diagnoza nie miała być rankingiem szkół ani oceną pracy nauczycieli. Podkreślano, że punktem wyjścia były problemy społeczne takie jak bezrobocie i ubóstwo. Dopiero w dalszej kolejności poszukiwano ich przyczyn oraz możliwych sposobów przeciwdziałania. Jak wskazywał przedstawiciel zespołu opracowującego dokument, w ramach pogłębionej diagnozy wypowiadali się także przedstawiciele organizacji pozarządowych i przedsiębiorcy. Podał, że w badaniu uczestniczyło 17 organizacji pozarządowych oraz 57 przedsiębiorców. Zwrócił też uwagę, że część przedsiębiorców wskazywała na problemy związane z dostępnością pracowników o określonych kwalifikacjach. Z jego perspektywy zapis dotyczący edukacji nie był więc oceną poszczególnych placówek, lecz próbą wskazania jednego z problemów wpływających na sytuację społeczną i gospodarczą miasta. Jednocześnie podkreślał, że program musi wskazywać realne problemy, ponieważ właśnie na ich rozwiązanie mają być następnie kierowane środki.
Do dyskusji włączył się burmistrz Turku podkreślając, że program rewitalizacji jest przede wszystkim dokumentem strategicznym, który ma umożliwić miastu ubieganie się o środki zewnętrzne. Jego zdaniem diagnoza nie może być wyłącznie pozytywną wizytówką miasta. Burmistrz argumentował, że jeżeli dokument będzie wskazywał, iż wszystkie obszary funkcjonują prawidłowo, trudniej będzie uzasadnić potrzebę finansowania działań naprawczych. Odniósł się również do kwestii lokalnego rynku pracy, wskazując na potrzebę tworzenia warunków do przyciągania inwestycji oraz kształcenia osób posiadających kwalifikacje odpowiadające potrzebom pracodawców. Jako przykład podał potencjalnego inwestora zainteresowanego lokalizacją działalności w Turku, który miałby potrzebować nawet około stu wysoko wykwalifikowanych pracowników. W jego ocenie pokazuje to, że problem kwalifikacji i dopasowania rynku pracy do potrzeb przedsiębiorców nie jest wyłącznie teoretyczny.
Nie wszyscy radni podzielili jednak argumentację dotyczącą sposobu opisania sytuacji edukacji. Radny Dariusz Kałużny zaznaczył, że nie kwestionuje całego programu ani potrzeby wskazywania problemów, ale sprzeciwia się konkretnemu zapisowi. Jego zdaniem może on być niesprawiedliwy wobec dyrektorów i nauczycieli, którzy podejmują działania mające dostosować ofertę szkół do rynku pracy.
Innym wątkiem dyskusji była kwestia czasu jaki radni mieli na zapoznanie się z dokumentem. Radni Kiszewska i Kałużny zwracali uwagę, że finalny materiał trafił do nich krótko przed sesją i postulowali, aby przy tak ważnych dokumentach zapewniać radnym więcej czasu na analizę. Burmistrz zakwestionował jednak przedstawienie tej kwestii w ten sposób. Jak mówił, materiały były wcześniej przekazywane radnym drogą mailową, a ostateczna wersja programu mogła zostać przygotowana dopiero po zakończeniu konsultacji i uwzględnieniu zgłoszonych uwag.
Radni pytali również o konkretne przedsięwzięcia, które mają być realizowane dzięki programowi. Grzegorz Wojtczak chciał wiedzieć ile wniosków o dofinansowanie miasto zamierza przygotować oraz na jakie zadania. W odpowiedzi wyjaśniono, że Gminny Program Rewitalizacji ma przede wszystkim służyć przyszłej perspektywie finansowej na lata 2028–2034. Jednocześnie już obecnie może mieć znaczenie przy ubieganiu się o środki w ramach konkretnych konkursów. Jako przykład wskazano konkurs EOG4 dotyczący kultury. W jego ramach miasto chce ubiegać się o środki na przebudowę i modernizację domu kultury oraz zmianę i uatrakcyjnienie jego oferty. Przedsięwzięcie to zostało wpisane do podstawowej listy projektów programu rewitalizacji i może dawać dodatkowe punkty przy ubieganiu się o dofinansowanie.
Ważnym elementem dyskusji była także rola Tureckiej Izby Gospodarczej. Jedna z propozycji zgłoszonych przez Izbę w trakcie konsultacji została wprowadzona do programu i dotyczy przygotowania programu wspierania rozwoju gospodarczego w centrum miasta. W dyskusji pojawiła się również kwestia szkół ponadpodstawowych znajdujących się na obszarze rewitalizacji. Burmistrz wskazywał, że ich ujęcie w programie wiąże się między innymi z propozycjami zgłoszonymi przez powiat turecki. Chodzić ma o działania dotyczące choćby Liceum Ogólnokształcącego oraz Zespołu Szkół Technicznych w Turku. Jak zaznaczył burmistrz, włączenie takich przedsięwzięć do programu może stworzyć możliwość ubiegania się o środki zewnętrzne również na te placówki.
Ostatecznie Rada Miejska Turku przyjęła Gminny Program Rewitalizacji wraz z przedstawioną autopoprawką. Sam dokument ma mieć znaczenie przede wszystkim w kontekście możliwości aplikowania o środki zewnętrzne. Czy przełoży się to na konkretne inwestycje i działania, zależeć będzie już od kolejnych naborów, przygotowanych projektów oraz ich oceny.





