Drewno nie jest dla niego jedynie materiałem, z którego można zrobić lampę, wazon, kawałek biżuterii czy rzeźbę. Każdy fragment ma własną fakturę, układ słojów, kształt, a czasem także historię, która zaczęła się na długo przed tym, zanim trafił do jego pracowni. To właśnie ta nieprzewidywalność sprawiła, że dla Piotra Jarosem zwykła praca z drewnem przerodziła się w pasję, a z czasem także w sposób na opowiadanie historii związanych z miejscem, w którym żyje. Jego prace zostały docenione Certyfikatem Produkt Lokalny „Ziemi Tura” w kategorii rękodzieło, a w 2024 roku uczestniczył w programie „Dusze Mehoffera”, prezentującym lokalnych twórców. Już we wrześniu będzie można spotkać go podczas trzeciej edycji Wood Design Festival, gdzie poprowadzi warsztaty dla uczestników.
Co takiego zobaczył Pan kiedyś w kawałku drewna, że zwykła praca z tym materiałem przerodziła się w pasję?
Myślę, że to jest coś magicznego w samym drewnie – w tym, jak każdy kawałek ma swoją unikalną fakturę i historię. Kiedy pierwszy raz zacząłem rzeźbić czy tworzyć coś z drewna, zobaczyłem, że to nie tylko materiał, ale taka współpraca z naturą. I chyba właśnie ta nieprzewidywalność i unikalność każdego kawałka drewna sprawiła, że to stało się pasją.
Mówi się, że czasem wystarczy jedno spojrzenie na kawałek drewna, żeby wiedzieć, co można z niego zrobić. Co decyduje o tym pierwszym pomyśle – kształt, słoje, gatunek drewna, a może jego historia?
Wydaje mi się, że to jest taka mieszanka wszystkich tych elementów. Czasem kształt drewna od razu podpowiada, co można z niego stworzyć, innym razem to charakterystyczne słoje czy gatunek drewna inspirują do jakiegoś pomysłu.
A czasem po prostu patrzysz na kawałek drewna i masz wrażenie, że on ma jakąś własną historię. Jest dziełem natury, a ja tylko ją podkreślam szlifowaniem i zabezpieczeniem olejami.
W swoich pracach wykorzystuje Pan między innymi drewno pochodzące od lokalnych mieszkańców. Czy można powiedzieć, że Pana wyroby są w pewnym sensie „kawałkiem ziemi tureckiej”? Jakie historie mieszkańców trafiają razem z drewnem do Pana pracowni?
Myślę, że tak, można to tak ująć. Każdy kawałek drewna, który pochodzi od lokalnych mieszkańców, wnosi ze sobą kawałek tej ziemi i jej historii. W tych pracach można dosłownie poczuć ducha ludzi, którzy żyją w okolicach Turku.
Czasem to drewno pochodzi z drzew, które rosły w czyimś ogrodzie przez pokolenia, a czasem z jakichś starych konstrukcji, które były częścią lokalnych historii. To właśnie sprawia, że taki materiał ma dla mnie dodatkową wartość. Nie jest anonimowym kawałkiem drewna – ma swoje pochodzenie i swoją opowieść.
Otrzymał Pan Certyfikat Produkt Lokalny „Ziemi Tura” w kategorii rękodzieło. Co dla Pana osobiście znaczy takie wyróżnienie i czy zmieniło ono sposób, w jaki patrzy Pan na własne prace?
To wyróżnienie jest na pewno czymś naprawdę wyjątkowym, bo potwierdza, że prace są mocno zakorzenione w lokalnej tradycji i społeczności. To trochę podkreśla unikalność tego, co robię, i dodaje jeszcze większej dumy z własnej pracy.
Na pewno też sprawia, że patrzę na te wyroby jak na coś, co ma realny wpływ na lokalną społeczność. To nie są już tylko przedmioty wykonane z drewna, ale również element lokalnego dziedzictwa i sposób na pokazanie, że rękodzieło może być mocno związane z miejscem, z którego pochodzi twórca.
Warto wspomnieć, iż w tym roku uczestniczyłem również w zupełnie innym wydarzeniu razem z Turkowską Unią Rozwoju brałem udział w warsztatach w Kolnicy, podczas Pikniku Ekologicznego. Tam budowaliśmy domki dla owadów, co było świetnym doświadczeniem edukacyjnym i ekologicznym, pokazujący, że praca z drewnem może wspierać lokalną przyrodę i angażować społeczność.
Tworzy Pan zarówno przedmioty użytkowe, takie jak lampy, jak i biżuterię czy drewniane rzeźby. Co jest dla Pana ważniejsze – funkcjonalność przedmiotu czy możliwość pokazania charakteru konkretnego kawałka drewna?
Wydaje mi się, że to jest taki balans między jednym a drugim. Funkcjonalność jest oczywiście kluczowa, bo przedmiot ma służyć ludziom na co dzień. Ale jednocześnie zawsze staram się podkreślić charakter danego kawałka drewna, żeby każdy przedmiot miał w sobie coś wyjątkowego.
Czyli w moich pracach widać, że drewno „opowiada swoją historię”, a ja po prostu wydobywam to, co już w nim tkwi.
W 2024 roku brał Pan udział w programie „Dusze Mehoffera”. Co dało Panu to doświadczenie?
Brałem udział w programie „Dusze Mehoffera” w 2024 roku. To był dla mnie bardzo ważny moment, bo po raz pierwszy moje prace zostały pokazane w takim cyklu, który skupia się na lokalnych twórcach i ich historii. „Dusze Mehoffera” pozwoliły mi zaprezentować nie tylko gotowe wyroby, ale też sposób myślenia o drewnie – o jego naturalnym charakterze, o tym, że każdy kawałek niesie swoją własną opowieść. To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto pokazywać proces twórczy i dzielić się tym, co stoi za każdym projektem.
Przed Panem kolejne ważne wydarzenie. Już we wrześniu odbędzie się Wood Design Festival. Czego mogą spodziewać się jego uczestnicy?
Już niebawem, 24–26 września 2026 roku, będę uczestniczył w Wood Design Festival, w jego trzeciej edycji. Poprowadzę tam warsztaty z tworzenia lamp, wazonów i biżuterii, a także czegoś dodatkowego i wyjątkowego, o czym na razie jeszcze nie mogę powiedzieć – będzie to niespodzianka dla uczestników festiwalu.
Będzie też można zobaczyć moje prace. Mam nadzieję, że będzie to okazja nie tylko do zaprezentowania tego, co tworzę, ale również do spotkania z osobami, które podobnie jak ja dostrzegają w drewnie coś więcej niż tylko materiał.
Dziękuję za rozmowę.















