Mieszkańcy powiatu tureckiego stali się świadkami politycznego teatru, w którym główną rolę odgrywa ambulans, a w tle, po cichu, dogorywa szpital. Podczas gdy poseł Ryszard Bartosik grzmi o „bezpieczeństwie mieszkańców” zagrożonym przez decyzje wojewody, jego polityczni podwładni – szwagier-starosta Jan Smak oraz wicestarosta Władysław Karski – domykają proces, który można nazwać tylko jednym słowem: likwidacja.
Operacja „Temat Zastępczy”
Przyznaję, dość kontrowersyjna decyzja o przeniesieniu jednej z dwóch karetek z Turku do Malanowa, oparta prawdopodobnie na chłodnych algorytmach czasu dojazdów, stała się dla lokalnego układu PiS darem z niebios. To idealne paliwo polityczne. Poseł Bartosik, znany z umiejętności odwracania kota ogonem, natychmiast ruszył do ataku na władze wojewódzkie.
Dlaczego? Ponieważ znacznie łatwiej jest kłócić się o 10 kilometrów trasy ambulansu, niż tłumaczyć się z tego, dlaczego wyremontowany za miliony złotych Oddział noworodkowy został zamknięty, a chirurgia – serce każdego szpitala – właśnie przestaje istnieć.
Szwagier, wicestarosta i „linia ciągła”
Zarządzanie SP ZOZ w Turku pod rządami duetu Smak-Karski przypomina linię ciągłą na monitorze kardiologicznym. Artykuły prasowe z 2025 i 2026 roku nie pozostawiają złudzeń:
–Marnotrawstwo: Miliony wydane na remonty ginekologii i noworodków zostały wyrzucone w błoto, bo zarząd pozwolił na odejście kluczowej kadry lekarskiej.
–Kreatywna księgowość: Chwalenie się „wynikiem dodatnim” rzędu 10 tysięcy złotych po uprzednim umorzeniu przez Starostwo 2 milionów długu szpitala to szczyt bezczelności. To nie jest sukces finansowy, to ratowanie wizerunku publicznymi pieniędzmi.
–Buta władzy: Starosta Smak, zamiast odpowiadać na pytania radnych o braki kadrowe na chirurgii, woli uciekać w wnioski formalne o zakończenie dyskusji.
Algorytm wojewody vs. nieudolność powiatu
Niefortunny moment ogłoszenia zmian w systemie ratownictwa przez województwo został przez działaczy PiS wykorzystany po mistrzowsku. Poseł Bartosik, przy wsparciu swoich podwładnych w Starostwie, kreuje narrację o „złym rządzie zabierającym karetki”. To cyniczna gra: PiS w Turku wywołuje strach o czas dojazdu karetki, by mieszkańcy nie mieli czasu bać się o to, że gdy już do tego szpitala dojadą, nie zastaną tam ani chirurga, ani ginekologa.
Prawda jest bolesna: jeśli chirurgia w Turku padnie, karetka – czy to z Turku, czy z Malanowa – i tak będzie musiała gnać do Kalisza lub Konina. Wtedy to nie 10 km różnicy między bazami będzie problemem, ale fakt, że oba powiatowe ambulanse utkną na kilka godzin w trasie poza powiatem, bo „lokalny szpital” stał się wydmuszką.
Sukces zrodzony z porażki?
W świecie posła Bartosika i starosty Smaka porażka jest sukcesem. Zamknięcie oddziału nazywa się „restrukturyzacją”, a ucieczkę pacjentek do Koła – „bezwzględną demografią”. To klasyczna szkoła manipulacji danymi: przemilczeć, że w powiecie tureckim rodzi się o 20% więcej dzieci niż u sąsiadów, a mimo to u nas zamyka się porodówkę.
Czas na przebudzenie
Mieszkańcy powiatu nie mogą dać się uwieść tej „karetkowej wojnie”. To tylko zasłona dymna. Prawdziwe zagrożenie dla naszego życia i zdrowia nie płynie z Malanowa, ale z gabinetów przy ul. Kaliskiej 59, gdzie polityczne interesy rodziny i partii postawiono wyżej niż bezpieczeństwo pacjentów.
Szpital w Turku jest likwidowany po cichu, przy akompaniamencie głośnych krzyków o karetkę. Kiedy opadnie bitewny kurz, może się okazać, że mamy ambulans pod oknem, ale nie mamy szpitala, do którego mógłby nas zabrać.
Marian Mirosław Marczewski





