Marcin Derucki: Mistrz drugiego planu i polityczny teatr na szpitalnym korytarzu

2026-04-19

Władza w Powiecie Tureckim ma mistrza uniku. Od lat samorządem niezmiennie rządzi koalicja PiS i Niezależnych, a w tym układzie niezwykle interesującą, wręcz mistrzowską w swej zachowawczości rolę odgrywa wicestarosta Władysław Karski. Dla niego to układ wręcz idealny. Kolejną już kadencję współrządzi powiatem, wygodnie trzymając w rękach stery i profity władzy. Kiedy przecinane są wstęgi i rozdawane uśmiechy, zawsze jest na miejscu. Ale gdy wybucha pożar – taki jak obecny, potężny kryzys w SP ZOZ w Turku, chaos komunikacyjny, karuzela oskarżeń o kłamstwa i wreszcie dramat związany z zawieszeniem oddziału chirurgicznego – wicestarosta potrafi bezszelestnie zniknąć w cieniu.

Niezwykle sprawnie ukrywa się za szerokimi plecami swoich koalicjantów z PiS, pozwalając, by to oni zbierali medialne i polityczne cięgi. To sztuka opanowana do perfekcji: być w ścisłym Zarządzie Powiatu, ale umywać ręce od odpowiedzialności za zapaść najważniejszej placówki w regionie.

Jednak odpowiedzialność nie kończy się na samym Zarządzie. Nie zapominajmy o Radzie Powiatu Tureckiego. To właśnie radni tej koalicji, podnosząc ręce w głosowaniach, wybrali ten konkretny Zarząd i obdarzyli go zaufaniem. Zarząd nie wziął się z próżni i jest bezpośrednim dziełem Rady. Każdy radny, który swoim głosem legitymizuje ten układ, bierze na siebie współodpowiedzialność za każdą decyzję (lub jej brak) wicestarosty Karskiego, starosty i dyrekcji szpitala. To Rada Powiatu jest fundamentem tego systemu i to ona odpowiada przed wyborcami za to, kogo posadziła w fotelach decydentów.

A pożar wokół szpitala jest potężny i nikt nad nim nie panuje. Prawda o zaniechaniach samorządu, chociażby w głośnej sprawie relokacji karetki do Malanowa, jest dla władz miażdżąca. Wystarczy spojrzeć na sąsiedni Kalisz. Dokumenty pokazują czarno na białym: tamtejsza Rada Społeczna szpitala potrafiła uderzyć pięścią w stół, wydać negatywną opinię i twardo zawalczyć o swoją karetkę! A u nas? Co robiła Rada Społeczna SP ZOZ w Turku? Milczała.

Co więcej, milczał też cały Zarząd Powiatu z wicestarostą Karskim na pokładzie. Wystarczy zajrzeć do ustawy z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (art. 21 ust. 7). Władze powiatu dostały dokumenty z projektem zmian na stół. Miały ustawowe 14 dni na wydanie opinii. Mogły pójść drogą Kalisza, powiedzieć stanowcze „nie!” i rozpocząć walkę o karetkę dla Turku z urzędu. Zamiast tego zaniechały działań, oddając karetkę walkowerem. W prawie administracyjnym brak opinii w terminie to nic innego jak cicha, milcząca zgoda.

Zamiast uderzyć się w pierś, lokalna władza i jej zaplecze próbują teraz odwracać kota ogonem. Nagle na horyzoncie pojawia się „rycerz na białym koniu” – jeden z lokalnych parlamentarzystów z ramienia PiS rusza w teren i bohatersko walczy o to, by z Turku nie zabierano karetki. Tylko że to cyniczne podpinanie się pod całkowicie oddolną, obywatelską inicjatywę. Przedstawiciele obozu władzy w samorządzie powiatowym próbują dziś przyjmować narrację, że problemy szpitala to „wina systemu”. Zapominają tylko dodać, kto ten dziurawy system przez osiem lat budował.

W polityce najłatwiej jest wciskać przycisk „przelew”. To stara, sprawdzona zasada, z której Prawo i Sprawiedliwość zrobiło prawdziwą sztukę. Kiedy stery państwa były w ich rękach, mieli absolutnie wszystko. Czas, większość w parlamencie i narzędzia, by wziąć się za to, co Polaków boli najbardziej: ochronę zdrowia. Mogli uzdrowić sytuację w takich miejscach jak nasz turkowski szpital. Ale zrobienie realnej, głębokiej reformy wymaga kompetencji i politycznej odwagi. O wiele łatwiej było więc wręczyć wyborcom trzynastą, a nawet czternastą emeryturę, licząc, że gotówka przysłoni kolejki do specjalistów.

Ich projekt, czyli tzw. „sieć szpitali”, miał być lekiem na całe zło, a okazał się systemową klapą. Związek Powiatów Polskich latami punktował tragiczne zadłużenie placówek. Bez echa. Zamiast leczyć system, wybrano polityczną drogę na skróty. Bo gotówka w portfelu (często tych najbardziej potrzebujących sprawnej służby zdrowia) tuż przed wyborami zawsze „sprzedaje się” lepiej niż stabilny, dobrze zarządzany oddział szpitalny.

Oto mamy więc polityczne perpetuum mobile: najpierw na szczeblu krajowym ich partia utrzymywała niewydolny system, uciekając od trudnych reform. Potem na szczeblu lokalnym Rada Powiatu oraz Zarząd z wiecznie schowanym w cieniu wicestarostą Karskim, przez swoje zaniechania pozwalają kryzysowi się rozprzestrzenić. A na koniec parlamentarzysta tej samej formacji wybiega przed tłum z cudzą gaśnicą w ręku, żeby zrobić sobie zdjęcie w roli wybawcy.

Mieszkańcy Turku naprawdę potrafią czytać ze zrozumieniem. Nie tylko przepisy, ale i polityczne intencje. Apelujemy więc do polityków: zostawcie obywatelską inicjatywę w spokoju. Ten bałagan to Wasze wspólne dzieło, a samym zbieraniem podpisów grzechów zaniechania Rady i Zarządu Powiatu po prostu nie przykryjecie.

Marcin Derucki

Hiena z zamiłowania

Zostaw komentarz

Szukaj

Najnowsze wiadomości

Redakcja

Adres:
Kwiatowa 24, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173

 

e-Mail:
kblaszczyk@iturek.net
redakcja@iturek.net
reklama@iturek.net

Archiwum

Poprzednia wersja serwisu
dostępna jest pod adresem:

old.iturek.net