213 posłów powiedziało „tak”, 215 było przeciw. Zabrakło zaledwie kilku głosów, by otworzyć drogę do zniesienia limitu dwóch kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Decyzja Sejmu z 22 października może mieć poważne konsekwencje dla mieszkańców powiatu tureckiego. Jeśli przepisy pozostaną bez zmian, w wyborach samorządowych w 2029 roku wiele osób stojących dziś na czele lokalnych samorządów nie będzie mogło ponownie ubiegać się o swoje stanowiska. Kto będzie musiał ustąpić miejsca następcom, kto zachowa szansę na kolejną kadencję i czy mieszkańcy rzeczywiście będą mieli większy wybór? Stawka jest większa, niż mogłoby się wydawać.
Sejm nie przyjął projektu nowelizacji Kodeksu Wyborczego, który zakładał zniesienie zasady dwukadencyjności. Za zmianą opowiedziało się 213 parlamentarzystów, przeciw było 215, a dziewięciu wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że obowiązujące ograniczenie pozostało w mocy. Na razie nie ma więc podstaw, by zakładać, że samorządowcy wybrani w 2018 i ponownie w 2024 roku będą mogli po raz trzeci ubiegać się o funkcję wójta lub burmistrza w tej samej gminie.
Dla mieszkańców powiatu tureckiego nie jest to abstrakcyjny spór między politycznymi partiami. To decyzja, która może przesądzić o tym, kto będzie kierował ich miastem lub gminą po następnych wyborach. Przy utrzymaniu obecnych przepisów w sześciu z dziewięciu analizowanych samorządów nie będzie mogła wystartować osoba obecnie stojąca na ich czele. Oznaczałoby to jedną z największych zmian personalnych w lokalnej polityce od lat.
Na mapie potencjalnych zmian szczególnie wyróżnia się Turek. Po zakończeniu obecnej kadencji Romuald Antosik nie będzie mógł ubiegać się o trzecią kadencję na stanowisku burmistrza, jeśli zasady dwukadencyjności pozostaną niezmienione. Podobna sytuacja dotyczy Dobrej, gdzie funkcję burmistrza sprawuje Tadeusz Gebler. Nowych kandydatów będą musieli rozważyć również mieszkańcy Brudzewa, gminy Turek, Malanowa i Władysławowa, gdzie obecnie funkcje wójtów pełnią odpowiednio Cezary Krasowski, Karol Mikołajczyk, Ireneusz Augustyniak i Elżbieta Klanowska. Nie oznacza to jednak, że w 2029 roku wszystkie gminy czeka wymiana władz.
Możliwość ubiegania się o kolejną kadencję zachowają, przy obecnym stanie prawnym, między innymi Łukasz Sadłowski w Przykonie, Ewelina Piwońska-Kubiak w Tuliszkowie oraz Jan Gruca w Kawęczynie. Cała trójka objęła swoje stanowiska po wyborach w 2024 roku, dlatego nie wykorzystała jeszcze limitu dwóch kadencji liczonych od wyborów wprowadzających te zasady w 2018 roku.
Dla mieszkańców oznacza to, że w części gmin wyborcza rywalizacja może wyglądać zupełnie inaczej niż dotychczas. Pojawią się nowe nazwiska, nowe programy i nowe pomysły na rozwój lokalnych wspólnot. Być może do walki o stanowiska ruszą osoby, które do tej pory pozostawały na drugim planie. Niewykluczone również, że obecni włodarze będą próbowali przygotować swoich następców lub wesprzeć kandydatów reprezentujących podobną wizję rozwoju gminy.
Czy zmiana będzie korzystna? To zależy przede wszystkim od tego, kogo wybiorą mieszkańcy. Zwolennicy zniesienia dwukadencyjności przekonują, że to wyborcy powinni decydować, czy dotychczasowy wójt lub burmistrz zasługuje na kolejną kadencję. Doświadczony samorządowiec zna lokalne problemy, potrafi prowadzić wieloletnie inwestycje i może kontynuować rozpoczęte przedsięwzięcia bez konieczności przekazywania władzy następcy.
Przeciwnicy zniesienia limitu wskazują jednak na potrzebę otwierania samorządów na nowych ludzi i pomysły. Ich zdaniem ograniczenie kadencji może zwiększać konkurencję, utrudniać nadmierne skupienie władzy w jednych rękach i dawać większe szanse osobom, które chciałyby wprowadzić do lokalnej polityki świeże spojrzenie.
W tej dyskusji nie chodzi więc wyłącznie o przyszłość konkretnych nazwisk, ale także o to, jak powinny wyglądać demokratyczne zasady zarządzania gminami. Właśnie dlatego warto przyjrzeć się również głosowaniu posłów z naszego regionu.
Na grafice dotyczącej sejmowego rozstrzygnięcia przedstawiono stanowiska dziewięciu parlamentarzystów z okręgu konińskiego. Według tego zestawienia za zniesieniem ograniczenia opowiedzieli się Michał Pyrzyk z PSL–Trzeciej Drogi, Tomasz Nowak z Koalicji Obywatelskiej, Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050–Trzeciej Drogi oraz Tadeusz Tomaszewski z Lewicy. Przeciw zagłosowali Ryszard Bartosik, Witold Czarnecki, Zbigniew Dolata i Zbigniew Hoffmann z Prawa i Sprawiedliwości. Michał Kołodziejczak z Koalicji Obywatelskiej nie uczestniczył w głosowaniu.
To ważna informacja dla wyborców, którzy chcą wiedzieć, jak ich przedstawiciele podchodzą do przyszłości lokalnych samorządów. Warto jednak pamiętać, że pojedyncze głosowanie nie wyjaśnia wszystkich motywacji parlamentarzystów. Rzetelna ocena wymaga również poznania ich argumentów i stanowisk przedstawianych publicznie. Dla powiatu tureckiego nadchodzące lata mogą być okresem szczególnie interesujących zmian. Samorządy będą musiały myśleć nie tylko o bieżących inwestycjach, lecz także o tym, jak zapewnić ciągłość projektów związanych z drogami, szkołami, rozwojem przedsiębiorczości, dostępnością usług publicznych i tworzeniem nowych miejsc pracy. Zmiana na stanowisku wójta czy burmistrza nie musi oznaczać przerwania rozpoczętych przedsięwzięć, ale może przynieść nowe priorytety i inną wizję rozwoju. Jednocześnie nie można jeszcze całkowicie wykluczyć kolejnych prób zmiany przepisów. Dwukadencyjność pozostaje przedmiotem politycznego sporu, a wynik ostatniego głosowania nie oznacza, że temat zniknie z debaty publicznej. Na dziś jednak samorządowcy i mieszkańcy muszą brać pod uwagę obowiązujące ograniczenia, a ewentualne przyszłe zmiany będą zależały od dalszych decyzji ustawodawców





