W biegu nie ma czasu na myślenie, liczy się strategia i serce do walki. Jerzy Urbańczyk o swojej pasji, sukcesach i sporcie

2026-05-20

Od szkolnych zawodów w Turku, przez treningi w jednym z najlepszych klubów w Polsce, aż po starty w Mistrzostwach Europy Masters na Sycylii. Jerzy Urbańczyk od dekad udowadnia, że prawdziwa pasja do biegania nie zna wieku. O sukcesach, przerwie od sportu, powrotach i marzeniach rozmawiamy z biegaczem z Turku, który wciąż nie powiedział ostatniego słowa.

Jak zaczęła się pana przygoda z bieganiem?

Pasja do biegania rozpoczęła się już w szkole podstawowej. Pierwsze kroki stawiałem przy boku pana Lubika ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Turku. Już wtedy jeździłem na zawody i powoli zaczynała się moja przygoda z bieganiem, choć interesowałem się również siatkówką i kolarstwem. Ostatecznie jednak zostałem przy bieganiu.

Po podstawówce trafiłem do szkoły w Kaczkach Średnich, gdzie trenowałem pod okiem Mirosława Panfila. W tamtym czasie była to jedna z najlepszych szkół lekkoatletycznych w Polsce. To właśnie tam przeszedłem prawdziwy sportowy szlif i wszedłem na wyższy poziom. Zaczęły pojawiać się sukcesy.

Od jak dawna więc pan biega?

Praktycznie od szkoły podstawowej. Trenowałem przez całą szkołę średnią. Miałem nawet plany, by iść na studia do Gorzowa właśnie pod kątem biegania, ale życie potoczyło się inaczej. Trafiłem do wojska i przez dwa lata byłem w klubie Wawel Kraków, który należał wtedy do najlepszych w Polsce.

Trenowałem tam pod okiem Henryka Polaka, wybitnego szkoleniowca. Same treningi robiły ogromne wrażenie, podobnie jak ludzie, których tam spotkałem. Dostałem propozycję, by zostać w Krakowie albo przejść do klubu policyjnego w Poznaniu. Jednak założyłem rodzinę, odszedłem z wojska i zrobiłem sobie około dziesięciu lat przerwy od biegania.

Dlaczego właśnie bieganie?

Czułem, że jestem w tym dobry i po prostu sprawiało mi to ogromną przyjemność. Dodatkowo atmosfera treningów w szkole średniej tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jest właśnie moja droga.

Jakie sukcesy i wyniki wspomina pan najlepiej?

Jako młodzieżowiec osiągnąłem czas 14 minut i 25 sekund na 5 kilometrów. Moją koronną konkurencją był jednak bieg na 3000 metrów z przeszkodami. Uzyskałem tam wynik 8 minut i 53 sekund — niewiele zabrakło do pierwszej klasy sportowej i stypendium.

W szkole średniej zdobyłem mistrzostwo Polski LZS w biegu na 2000 metrów z przeszkodami oraz wicemistrzostwo Polski  na 5000 metrów.

Po dziesięcioletniej przerwie powrót do biegania okazał się bardzo udany. Potrenowałem dwa–trzy lata i podczas Biegu Warciańskiego w Kole uzyskałem swój najlepszy wynik na 10 kilometrów — 31 minut. W półmaratonie osiągnąłem czas 1.10.18, zajmując czwarte miejsce i będąc najlepszym z Polaków.

Później było wiele zwycięstw w biegach ulicznych. Zdobywałem również tytuły mistrza Polski w półmaratonach w kategorii Masters.

Odkąd pamiętam zawsze we wszystkich podejmowanych przeze mnie inicjatywach wspierała mnie firma Ambro, za co serdecznie dziękuję.

Który bieg był dla pana najbardziej wymagający?

Myślę, że Bieg Niepodległości w Turku, rozgrywany jeszcze przed pandemią. To był wyjątkowy start. Walczyło nas czterech zawodników z Turku i do samego końca nie było wiadomo, kto zwycięży w kategorii Najlepszy zawodnik z Turku.

To właśnie tam zostawiłem chyba najwięcej zdrowia i serca. Dałem z siebie absolutnie wszystko. Takie biegi zostają w pamięci na długo.

Czy bieganie wymaga wielu wyrzeczeń?

Jeśli ktoś chce osiągać wyniki, musi podporządkować temu sporą część życia. Dziś trenuję inaczej niż kiedyś, bo mam już ponad 50 lat. Obecnie biegam cztery–pięć razy w tygodniu, kiedyś treningi były codziennością.

Wszystko zależy od okresu przygotowań i pory roku. Liczy się nie tylko trening, ale też odpowiednie jedzenie, regeneracja i odnowa biologiczna.

Ostatnio ważnym wydarzeniem był wyjazd na Sycylię?

Tak, choć początkowo w ogóle tego nie planowałem. Spotkałem znajomych, którzy wybierali się na Sycylię i namówili mnie na wyjazd. Dziś bardzo się cieszę, że pojechałem.

To był mój pierwszy start na tak dużej imprezie międzynarodowej — Mistrzostwach Europy Masters. W zawodach wystartowało około 900 osób z całej Europy w różnych kategoriach wiekowych. Startowałem w kategorii 60–65 lat i zająłem szóste miejsce w biegu na 10 km (czas 36.59) oraz zdobyłem brązowy medal indywidualnie w półmaratonie (czas 1.22.36) oraz srebro z drużyną.

Jakie jest dziś pana największe marzenie?

Przede wszystkim chciałbym biegać jak najdłużej i cieszyć się zdrowiem. W Polsce mam bardzo mocnego rywala — niedawno zdobył mistrzostwo Europy na 10 kilometrów. To zawodnik z ogromną historią i praktycznie wszystkie rekordy należą właśnie do niego.

Moim marzeniem jest pobicie rekordu Polski w kategorii masters na 10 km na stadionie. Ten wynik jest naprawdę w moim zasięgu, ale mój rywal jest trochę młodszy i cały czas ucieka mi o krok.

Jakie są dalsze plany?

Na pewno chcę dalej trenować i startować w zawodach. Dopóki zdrowie pozwoli, będę biegał. Nadal mam motywację i cele do osiągnięcia. Sport nauczył mnie, że zawsze warto walczyć do końca — niezależnie od wieku.

Dziękuję za rozmowę.

Zostaw komentarz

Szukaj

Najnowsze wiadomości

Redakcja

Adres:
Kwiatowa 24, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173

 

e-Mail:
kblaszczyk@iturek.net
redakcja@iturek.net
reklama@iturek.net

Archiwum

Poprzednia wersja serwisu
dostępna jest pod adresem:

old.iturek.net