Trzydniowy festiwal „Czwarta Ściana” dobiegł końca, pozostawiając w sercach uczestników i publiczności wiele emocji, wzruszeń oraz artystycznych wrażeń. Tegoroczna edycja wydarzenia była wyjątkowa – wróciła do Turku po pięcioletniej przerwie (nie licząc okresu pandemii), na nowo budząc apetyt na wspólne spotkania ze sztuką, teatrem i muzyką.
W piątek, 26 września, rozpoczęła się inauguracja Ogólnopolskich Spotkań Teatralnych „Czwarta Ściana”. Publiczność mogła uczestniczyć w wyjątkowym koncercie Lecha Janerki, legendarnego muzyka, kompozytora i autora tekstów, którego twórczość od lat pozostaje niezależna i oryginalna. Jego występ spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem i stanowił mocny akcent otwierający całe spotkania. Wieczorem odbyły się także warsztaty teatralne prowadzone przez Przemysława Wasilkowskiego – aktora, reżysera i pedagoga, który dzielił się z uczestnikami swoim doświadczeniem i wiedzą.
Drugi dzień festiwalu upłynął pod znakiem zmagań teatralnych. Na scenie Miejskiego Domu Kultury w Turku zaprezentowały się cztery grupy konkursowe, z których każda wniosła coś unikalnego do programu. Publiczność mogła obejrzeć spektakl „Babsztyle i czerstwe pierniki” w wykonaniu Teatru 3W z Uniejowa, sztukę „Ścięte żonkile” przygotowaną przez Teatr Krzesiwo z Warszawy, monodram „Byłam czy jestem” w wykonaniu Martyny Ignaczak z Turku oraz komediowy spektakl „Kandydatki na żonę” Teatru „Kościuszki 13” z Turku.
Choć formy i przekaz różniły się od siebie, to każdy występ spotkał się z ciepłym przyjęciem i docenieniem ze strony widowni. Jury w składzie Aneta Janiak (nauczyciel muzyki, dyrygent chóru i opiekun wokalistów), Bartosz Nowakowski (dziennikarz i animator kultury) i Przemysław Wasilkowski Wasilkowski (aktor telewizyjny i teatralny), po burzliwych naradach… właściwie nie miało dylematów. Jurorzy jednogłośnie postanowili przyznać cztery równorzędne pierwsze nagrody.
Ostatni dzień wydarzenia miał charakter podsumowujący i pełen był wzruszeń. Wspólne spotkanie artystów, organizatorów i publiczności pokazało, że Turek potrzebuje przestrzeni do obcowania z teatrem, muzyką i twórczością w szerokim znaczeniu.
– Mam nadzieję, że tradycja wróci i będziemy mogli spotykać się w coraz większym gronie. „Czwarta Ściana” wróciła do nas po pięciu latach, nie licząc okresu pandemii. Cudownie, że znowu jesteście, że byliście, że mogliście zagrać i uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, które przygotowaliśmy – mówiła Sylwia Przybylska z Miejskiego Domu Kultury w Turku, zamykając tegoroczną edycję festiwalu.
„Czwarta Ściana” to coś więcej niż wydarzenie artystyczne – to przestrzeń spotkań, rozmów i inspiracji. Powrót festiwalu po kilkuletniej przerwie udowodnił, że zarówno lokalni artyści, jak i zaproszeni goście, są spragnieni scenicznej wymiany i twórczej atmosfery. Organizatorzy wyrazili nadzieję, że impreza na stałe wpisze się w kalendarz kulturalny miasta i z roku na rok będzie przyciągać coraz większe grono odbiorców.
Tegoroczna odsłona zakończyła się sukcesem i pozostawiła po sobie oczekiwanie na kolejne spotkania pod szyldem „Czwartej Ściany”.
fot. M.JAC






















