Dlaczego Miasto ukrywa treść listu intencyjnego w sprawie japońskiej elektrowni w Turku?

Tereny Inwestycyjne Miasto Turek

Kiedy na wrześniowej sesji Rady Miejskiej w Turku radni podejmowali uchwałę o wyrażeniu zgody na wydzierżawienie w trybie bezprzetargowym 7 hektarów w tureckiej strefie inwestycyjnej, wszystkim wystarczyły informacje przekazane przez burmistrza Antosika, że na tych gruntach powstanie elektrownia gazowa zbudowana przez japońskiego inwestora. Teraz pojawiają się wątpliwości, które zostały wyrażone przez niektórych miejskich radnych na sesji 17 października.

Szansa na rozwój
W trakcie sesji, która odbyła się we wrześniu, Romuald Antosik poinformował, że w dniu 4 września 2019 roku na jego ręce został złożony list intencyjny, informujący że zagraniczny inwestor jest zainteresowany wybudowaniem w Turku elektrowni gazowej. Informację, która pojawiła się dość niespodziewanie, wszyscy wówczas potraktowali jako ogromną szansę na rozwój Turku. Żeby można było realizować zamierzenie radni miejscy jednogłośnie podjęli uchwałę umożliwiającą burmistrzowi wydzierżawienie 7 hektarów gruntu w trybie bezprzetargowym. Wszystko to działo się w atmosferze sukcesu.

Im dalej w las, tym więcej drzew
Fakt, że informacja o zamiarze budowy elektrowni gazowej w Turku pojawiła się niespodziewanie i do tego w samym środku kampanii wyborczej do parlamentu rodzi pewne obawy. Tym bardziej, że dotychczas nie przedstawiono żadnych konkretnych informacji i dokumentów, które potwierdziłby słowa i zapowiedzi burmistrza. Wprawdzie w Urzędzie Miejskim odbyło się nawet spotkanie robocze związane z inwestycją, ale wnioski z niego płynące wskazują, że cała procedura inwestycyjna jest jeszcze w całkowitych przedbiegach i nie wiadomo czy uda się ją kiedykolwiek sfinalizować.
Po ponad miesiącu od podjęcia decyzji niektórzy z miejskich radnych zaczęli mieć wątpliwości co do informacji, które pojawiają się na temat elektrowni gazowej. O szczegóły na sesji 17 października dopytywała burmistrza Turku radna Maryla Stolarek: - Podkreśla pan i bardzo się cieszymy, że firma z Japonii podpisała list intencyjny. Czy mogłabym prosić o przesłanie na maila treść tego listu intencyjnego? - mówiła radna, do której prośby dołączyli się również Grzegorz Wojtczak oraz Dariusz Jasak.

Elektrownia objęta tajemnicą
Romuald Antosik, który dotychczas bardzo chętnie wypowiadał się na temat planowanej inwestycji japońskiego koncernu i nie krył radości z zainteresowania miastem przez tak dużego inwestora, w trakcie sesji był bardzo niechętny, żeby dać radnym odpowiedź na zadane pytanie.

- To są potężni inwestorzy. Oni zastrzegli sobie tajemnicę przedsiębiorstwa w różnego rodzaju dokumentach. Bardzo długo nie chcieli ujawniać nazwy swojej firmy. Powiem więcej - po ostatnim spotkaniu, po tym jak nasz pracownik użył nazwy firmy, zadzwoniono do mnie i poproszono o jej usunięcie, bo takie były ustalenia nasze wcześniejsze – przekonywał burmistrz.

Odnosząc się bezpośrednio do prośby radnych o udostępnienie listu intencyjnego z 4 września dodał:

- Ze swej strony nie jestem w stanie udostępnić tego dokumentu bez zgody właściciela tego dokumentu, czyli firmy która go złożyła. Proszę czekać cierpliwie, bo dzieje się duża rzecz dla naszego miasta. To jest firma wrażliwa na wszelkie insynuacje czy wypowiedzi. Pracownicy, którzy brali udział w spotkaniach wiedzą co może spowodować negatywną reakcję, a nie chciałbym żebyśmy to, co jest możliwe zepsuli. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to podpiszemy umowę z odpowiednimi osobami - mówił Romuald Antosik. Wskazywał również, że liczy ze strony radnych na pomoc i współpracę, a nie torpedowanie inwestycji, do czego odniósł się radny Grzegorz Wojtczak.

-Myślę, że jeszcze pytać można. My naprawdę będziemy się starali pomagać i robić wszystko wspólnie by inwestycja powstała. Nikt nie robi niczego na złość. Wszyscy jesteśmy zainteresowani i dołożymy wszelkich starań żeby inwestycja powstała. Po prostu pytamy. Od kiedy dzierżawa, umowa. Spokojnie- jesteśmy bardzo mocno zainteresowani- mówił Grzegorz Wojtczak.

Trudny czas kampanii
- Każdy biznes potrzebuje odrobiny spokoju i ciszy. Niestety trafił na czas kampanii wyborczej czego bardzo żałuję i każdy szarpał firmę w swoją stronę - stwierdził Antosik, który – co ciekawe – w trakcie sesji 12 września sam podkreślał duże zasługi dla tego projektu Tomasza Nowaka, wówczas kandydata na posła.

- Trzeba myśleć jak się czuje druga strona, że chce mieć odrobinę spokoju. Pozwólmy im działać. Umowa będzie zawarta na lat 30, bo taką podjęliście uchwałę. Od kiedy będzie zawarta będzie wiadomo jak skończy się etap negocjacyjny i jak przylecą inwestorzy z Tokio - mówił burmistrz, który uważa także, że w liście intencyjnym nie ma nic co należałoby ukryć.

Należy jednak przypomnieć, że to miejscy rajcy na samym początku rozdmuchali informacje o japońskim inwestorze. Przedstawili ją jako największą w historii miasta inwestycje. Teraz można zaobserwować, że ich entuzjazm przygasł. Jako pierwsi nazwę japońskiej firmy, która ma zamiar zainwestować duże pieniądze w Turku podali poseł Tomasz Nowak i Piotr Piela podczas sesji 12 września. Warto zwrócić uwagę w szczególności na postać pana Pieli, który jako przedstawiciel inwestora najlepiej wie co jest dla niego dobre, a co nie. Wymieniając nazwę japońskiego giganta musiał mieć świadomość jakie skutki to wywoła, a mimo to zdecydował się to zrobić. Można więc wysnuć wniosek, że informacja ta nie jest w jakikolwiek sposób poufna ani zastrzeżona, tak jak próbuje wmówić wszystkim burmistrz Antosik.

Radni pytają – miesiąc po swojej decyzji
Trzeba także zauważyć postawę niektórych radnych, którzy najpierw podjęli decyzję głosując „za” uchwałą, a dopiero ponad miesiąc później zebrali się na refleksję i zaczęli zadawać burmistrzowi merytoryczne pytania związane z informacjami, które przedstawił im we wrześniu. Na razie radni udzielili jedynie zgody na wydzierżawienie gruntu na 30 lat w trybie bezprzetargowym. Warunki i zapisy samej umowy będą zapewne negocjowane przez burmistrza, który finalnie ją podpisze. Trzy dekady to bardzo długi okres czasu, nie dziwi więc fakt, że radni pytają, żeby rozwiać wszystkie swoje wątpliwości i oczekują rzetelnych i pełnych informacji.

Również redakcja iTurek.net zwróciła się do burmistrza z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej na temat tej inwestycji, w szczególności o upublicznienie listu intencyjnego zagranicznej firmy. Pierwszy wniosek został przez nas złożony 19 września 2019 roku. Wówczas ku naszemu zaskoczeniu zostaliśmy wezwani do wskazania szczególnie ważnego interesu publicznego w żądaniu tych informacji, tak jakby fakt zapowiedzi największej inwestycji w nowoczesnych dziejach Turku nie był sam w sobie doniosły. iTurek.net swój wniosek ponowił 4 października, gdzie wykazaliśmy, że w przypadku prośby o skan listu intencyjnego nie ma konieczności wykazywania dodatkowych przesłanek. W ostatnim dniu terminu na odpowiedź ze strony Urzędu Miasta, 18 października, otrzymaliśmy decyzję Burmistrza Miasta Turku odmawiającą udzielenia informacji publicznej dotyczącej tego czy Miasto Turek zawarło jakąkolwiek umowę/porozumienie/list intencyjny z japońskim przedsiębiorcą oraz skanu tych dokumentów. W tym przypadku burmistrz zasłonił się tajemnicą przedsiębiorcy. Zastanawiające jest to, że w przypadku dwóch właściwie tożsamych wniosków otrzymaliśmy dwie różne odpowiedzi.

Co na to przedstawiciel inwestora?
Chcąc rozwiać wszelkie wątpliwości poprosiliśmy o komentarz do całej sprawy Piotra Piele, przedstawiciela inwestora, który poinformował nas, że nie ma żadnych przeciwwskazań do udostepnienia listu intencyjnego.

- To czy dokument jest utajniony czy nie, jest tylko decyzją miasta. Nie mamy tutaj jakichkolwiek naszych oczekiwań i preferencji. Ten list jest tradycyjnym listem intencyjnym, który wyraża intencje dwóch stron do zawarcia porozumienia w konkretnym temacie na konkretny przedmiot. List intencyjny był potrzebny Radzie Miasta do podjęcia stosownej uchwały i tak też się stało – wskazał w rozmowie z iTurek.net Piela.

- Umowa jest cały czas negocjowana, ale to są już teraz bardziej szczegóły niż kwestie generalne, bo te uzgodniliśmy jeszcze przed podjęciem uchwały przez Radę Miasta. Po podpisaniu umowy z miastem przejdziemy do kolejnej fazy realizacji – poinformował Piela, który uspokoił, że nie ma obaw zerwania i zaprzestania rozmów.

Niewątpliwie powstanie elektrowni gazowej w Turku będzie olbrzymim sukcesem, ale negocjacje biznesowe z zagranicznym inwestorem to jedno. Należy pamiętać także o transparentności i przejrzystości działania władzy publicznej. Zasłanianie się tajemnicą przedsiębiorcy nie jest bezwzględną przesłanką nieudzielania informacji i również podlega ograniczeniom. Tym bardziej jeśli według inwestora nie ma do tego podstaw. W każdej takiej sytuacji należy brać pod uwagę także interes publiczny a nie jedynie interes prywatnego podmiotu. W końcu w tej sprawie chodzi przede wszystkim o przyszłość Turku i jego mieszkańców.

fot. www.terenyinwestycyjne.info
Tuliszków: Mężczyzna został postrzelony podczas po...
Kamil Gardzielik stoczy kolejną zawodową walkę. Ty...

Podobne wpisy

 

Komentarze 6

Gość - Ola w środa, 06 listopad 2019 14:36

sprostowanie: Pana Piorta P. nie Krzysztofa...

sprostowanie: Pana Piorta P. nie Krzysztofa...:)
Gość - Ala w piątek, 08 listopad 2019 07:05

sprostowanie: K Green Japan a nie Kawasaki...

sprostowanie: K Green Japan a nie Kawasaki...:)
Gość - Ola w środa, 06 listopad 2019 14:31

Analizując wszelkie wydarzenia związane z japońskim inwestorem Kawasaki, tak szumnie rzucaną nazwą Kawasaki przez pana Krzysztofa P. podczas sesji RM nie trzeba być omnibusem, aby stwierdzić, wysnuć przypuszczenie, że istnieje prawdopodobieństwo wielkiej ściemy kolokwialnie rzecz ujmując...po pierwsze list intencyjny od firmy Kawasaki? oj chyba nie istnieje nic takiego, Burmistrz naszego miasta w swoich wystąpieniach nigdy nazwy tej firmy nie wymienił ( co jest nieco dziwne i skłania do refleksji)przedstawiciel rzekomo tejże firmy nie ma nic wspólnego z Kawasaki a jedynie z firmą K Green, której jest właścicielem/udziałowcem od roku czasu z niecałym wkładem 5 tyś pln, owianie tajemnicą rzekomo istniejącego listu intencyjnego od firmy Kawasaki w moim mniemaniu jest kompletna bzdurą, owszem list intencyjny może i jest ale raczej od pana K.P., bo wątpliwe jest to, że od japońskiego koncernu. Dlaczego zatem nasz włodarz tak chroni się przed ujawnieniem tegoż listu, zgodnie z przepisami prawa na prośbę pisemna choćby radnego , który taka prośbę na sesji wystosował ,musi taka treść ujawnić, wszystko okaże się w 2020r ale już dziś można domniemać, że jest to inwestycja dla naszego miasta niewątpliwie bardzo ważna i potrzebna ale wątpliwie realna...?Zakończenie tej historii wkrótce się wyjaśni, czekajmy cierpliwie, okaże się wówczas czy przypuszczenia mieszkańców okażą się niesłuszne, czy kolejny raz w maliny wpuszcza nas włodarz naszego miasta…okaże się kto z kim i po co…Ja życzę sobie jako mieszkaniec Turku aby było jak najwięcej tworzonych miejsc pracy dla młodych ludzi, bo to oni są przyszłością tego miasta.

Analizując wszelkie wydarzenia związane z japońskim inwestorem Kawasaki, tak szumnie rzucaną nazwą Kawasaki przez pana Krzysztofa P. podczas sesji RM nie trzeba być omnibusem, aby stwierdzić, wysnuć przypuszczenie, że istnieje prawdopodobieństwo wielkiej ściemy kolokwialnie rzecz ujmując...po pierwsze list intencyjny od firmy Kawasaki? oj chyba nie istnieje nic takiego, Burmistrz naszego miasta w swoich wystąpieniach nigdy nazwy tej firmy nie wymienił ( co jest nieco dziwne i skłania do refleksji)przedstawiciel rzekomo tejże firmy nie ma nic wspólnego z Kawasaki a jedynie z firmą K Green, której jest właścicielem/udziałowcem od roku czasu z niecałym wkładem 5 tyś pln, owianie tajemnicą rzekomo istniejącego listu intencyjnego od firmy Kawasaki w moim mniemaniu jest kompletna bzdurą, owszem list intencyjny może i jest ale raczej od pana K.P., bo wątpliwe jest to, że od japońskiego koncernu. Dlaczego zatem nasz włodarz tak chroni się przed ujawnieniem tegoż listu, zgodnie z przepisami prawa na prośbę pisemna choćby radnego , który taka prośbę na sesji wystosował ,musi taka treść ujawnić, wszystko okaże się w 2020r ale już dziś można domniemać, że jest to inwestycja dla naszego miasta niewątpliwie bardzo ważna i potrzebna ale wątpliwie realna...?Zakończenie tej historii wkrótce się wyjaśni, czekajmy cierpliwie, okaże się wówczas czy przypuszczenia mieszkańców okażą się niesłuszne, czy kolejny raz w maliny wpuszcza nas włodarz naszego miasta…okaże się kto z kim i po co…Ja życzę sobie jako mieszkaniec Turku aby było jak najwięcej tworzonych miejsc pracy dla młodych ludzi, bo to oni są przyszłością tego miasta.
Gość - Przesądny w wtorek, 05 listopad 2019 19:51

Ciekawość pierwszy stopień do piekła.

Ciekawość pierwszy stopień do piekła.
Gość - zyx w wtorek, 05 listopad 2019 10:24

A pamiętacie przed jak p. Czapla przed wyborami chwalił się że w strefie ma powstać firma produkująca ogniwa fotowoltaiczne ? Również były spotkania, negocjacje... Zapewne jak poprzednio nic z tego nie będzie.

A pamiętacie przed jak p. Czapla przed wyborami chwalił się że w strefie ma powstać firma produkująca ogniwa fotowoltaiczne ? Również były spotkania, negocjacje... Zapewne jak poprzednio nic z tego nie będzie.
Gość - Franek w poniedziałek, 04 listopad 2019 16:55

Widocznie ma coś do ukrycia. Tylko co?

Widocznie ma coś do ukrycia. Tylko co?
Gość
poniedziałek, 18 listopad 2019

Zdjęcie captcha

Redakcja:

Redaktor: Katarzyna Błaszczyk

Jedwabnicza 4, 62-700 Turek
Telefon: 508 220 173
e-Mail:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ,
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.